W szlagierze 2. kolejki rosyjskiej Premier Ligi Zenit Sankt Petersburg zremisował na własnym obiekcie ze Spartakiem Moskwa 1:1 (0:1). Bohaterem spotkania był bramkarz gości, Sosłan Dżanajew, który wielokrotnie ratował swój zespół od utraty bramki.
Szkoleniowiec Zenitu, Luciano Spalletti, zdecydował się na bardzo ofensywne ustawienie swojej ekipy. Na środku ataku zagrał Aleksandr Kierżakow, wspomagany przez skrzydłowych Szabolcsa Husztiego i Romana Szyrokowa oraz ofensywnego pomocnika Danny’ego. W drużynie gości przednie formacje tworzyło natomiast czterech Brazylijczyków: Alex, Ibson, Welliton i Ari, a w obronie zadebiutował Czech Marek Suchy. Od pierwszego gwizdka arbitra Stanisława Suchiny stroną dominującą był zespół „Miaso”.
Pierwszą dobrą okazję goście stworzyli sobie w 12. minucie. Rzut wolny z lewej strony boiska wykonywał Alex, w polu karnym Zenitu błąd popełnił Wiaczesław Małafiejew, który dał się uprzedzić Markowi Suchemu, ten zagrał wprost na głowę Wellitona, a król strzelców poprzedniego sezonu ligi rosyjskiej otworzył wynik spotkania. Futbolówkę trącił jeszcze po drodze Ari, ale bramka została zapisana jego rodakowi i koledze z linii ataku. Osiem minut później kolejny błąd popełnił Małafiejew. Golkiper gospodarzy odbił piłkę po dośrodkowaniu Siergieja Parszywliuka, a dobitka Ibsona zatrzymała się na spojeniu słupka z poprzeczką.
Podopieczni Luciano Spallettiego obudzili się dopiero w ostatnich 20 minutach pierwszej części meczu. Najpierw po szarży prawym skrzydłem Danny’ego głową uderzał Roman Szyrokow, następnie Władimir Bystrow poradził sobie z Martinem Jirankiem i strzelił na bramkę Sosłana Dżanajewa. W obu przypadkach kapitalnie spisywał się rosyjski bramkarz Spartaka, który wciąż zachowywał czyste konto. Do przerwy nic się już nie zmieniło i do szatni z prowadzeniem schodzili wybrańcy Walerego Karpina.
Od początku drugiej połowy w miejsce Szabolcsa Husztiego na boisku pojawił się Danko Lazović. Serbski napastnik wprowadził sporo ożywienia w szeregach Zenitu i tuż po wznowieniu gry strzelił minimalnie nad poprzeczką. Chwilę później sprytnie zagrywał z rzutu wolnego Danny, ale Szyrokow z najbliższej odległości przestrzelił. W odpowiedzi po dośrodkowaniu Aleksa mało brakło, aby Aleksandr Aniukow skierował piłkę do własnej siatki. Tą interwencją Małafiejew zrehabilitował się za nie najlepszą grę przed przerwą.
Końcowe pół godziny gry to nieustanne ataki piłkarzy Zenitu. Duży błąd popełnił Aleksandr Kierżakow, który zamiast zagrać do nieobstawionego Lazovicia sam zdecydował się na uderzenie, które minęło słupek bramki gości. W końcu jednak Sosłan Dżanajew musiał skapitulować. Rezerwowy Alessandro Rosina dośrodkował z rzutu wolnego, a najwyżej w polu karnym Spartaka wyskoczył Nicolas Lombaerts i belgijski obrońca doprowadził do remisu. Zenitowi brakło już czasu na strzelenie drugiej bramki i mecz zakończył się remisem 1:1.










