Lazio zremisowało z Napoli 1:1 w spotkaniu 24. kolejki Serie A. Mecz na szczycie miał wiele zwrotów akcji. Gospodarze bardzo szybko zdobyli gola i wydawało się, że dowiozą trzy punkty do końca, ale w 87. minucie wyrównał Campagnaro. Obie ekipy mogły jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale na posterunku byli obaj bramkarze, którzy bardzo dobrze dziś bronili.

Po niezwykle emocjonującym spotkaniu w Turynie fani włoskiej piłki otrzymali kolejną dawkę wielkich wrażeń. Na Stadio Olimpico w Rzymie trzecie Lazio podejmowało wicelidera Napoli. Był to mecz na szczycie. Stawka była ogromna, ponieważ żadna drużyna nie zamierzała pozwolić sobie na stratę punktów wobec wygranej Juventusu. Stąd też szkoleniowcy wystawili składy najsilniejsze z możliwych.
Od początku zdecydowanie do przodu ruszyli gospodarze. Już w 2. minucie fantastyczny strzał Hernanesa o centymetry minął słupek. Było to niewątpliwie ostrzeżenie dla gości, którzy prezentowali się zbyt biernie, pozwalając pomocnikowi na swobodne i soczyste uderzenie zza pola karnego. Wydawało się, że Rzymianie pójdą za ciosem, ale szybko stracili zapał i mecz się wyrównał. W 8. minucie znakomitą szansę zmarnował Candreva, lecz była ona efektem nie jakiejś składnej akcji, ale złego wybicia golkipera. Pomocnik Lazio, zamiast wyjść sam na sam z bramkarzem, zgubił piłkę i szybko wybili mu ją obrońcy. Chwilę później, ściślej mówiąc w 11. minucie, oglądaliśmy wspaniałą kontrę gospodarzy. Boczny obrońca Konko na pełnej szybkości wpadł w pole karne z prawej strony, idealnie dośrodkował, a Floccari nie zwykł marnować takich okazji. Napastnik pewnym strzałem tuż przy słupku dał prowadzenie swojej ekipie, czym wprawił w radość tłum kibiców. Napoli zupełnie nie istniało. Zostało całkowicie zepchnięte do defensywy, a na dodatek popełniało proste błędy. Lazio zatrzymała dopiero kontuzja kapitana Mauriego, która wykluczyła go z gry już w 18. minucie. Po jego zejściu goście zaczęli groźniej atakować, poczuli się po prostu pewniej. W 28. minucie zagotowało się pod bramką Marchettiego, po części też z jego winy. Golkiper gospodarzy wypuścił piłkę przed siebie po strzale Zunigi, ale został zaasekurowany przez kolegów i Napoli miało tylko rzut rożny. Lazio cofnęło się i przyjmowało rywala na swojej połowie, licząc na groźne kontry. Po jednym z takich szybkich ataków Floccari był bliski zdobycia drugiego gola, lecz jego strzał zatrzymał się na słupku. W 39. minucie w obramowanie bramki również trafił Edinson Cavani. Urugwajczyk otrzymał znakomite dośrodkowanie, mocno strzelił głową, ale tym razem uderzył w poprzeczkę. Było jeszcze trochę kontrowersji, bo goście twierdzili, że piłka odbiła się za linią bramkową, ale sędzia pozostał nieubłagany, a powtórki pokazały, że miał rację. Była to ostatnia dobra sytuacja w pierwszej połowie, gdyż w następnych pięciu minutach walka toczyła się w środku pola. Z rzadka którejś z ekip udawało się przedostać pod pole karne przeciwnika, a jedynym groźniejszym momentem był rzut wolny Lazio. Jednak uderzenie Hernanesa w świetnym stylu sparował na rzut rożny De Sanctis. Przed drugą odsłoną wynik pozostawał więc sprawą otwartą, a trenerzy mieli z pewnością wiele do powiedzenia swoim podopiecznym.












