Zespół 1.FC Kaiserslautern nie wykorzystał atutu własnego boiska i pomimo ogromnej przewagi zdołał zaledwie zremisować z Hannoverem. Gole strzelali Mohammed Abdellaoue dla gości i Adam Nemec dla drużyny gospodarzy.
W pierwszej części spotkania zdecydowaną przewagę mieli gospodarze, którzy prawie bez przerwy atakowali bramkę strzeżoną przez Rona-Roberta Zielera, jednak byli bardzo nieskuteczni. Tylko w pierwszym kwadransie uderzali na bramkę gości czterokrotnie, ale za każdym razem albo posyłali piłkę obok słupka, albo trafiali prosto w ręce bramkarza. W 13. minucie swoją pierwszą akcję przeprowadził zespół Hannoveru i od razu wyszedł na prowadzenie. Gola strzelił najskuteczniejszy zawodnik „Die Roten” w tym sezonie, Mohammed Abdellaoue. Norweski snajper celnym strzałem obok Kevina Trappa wykończył kontratak swojego zespołu.
Po bramce obraz gry niewiele się zmienił – sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo, lecz wciąż przeważały „Czerwone Diabły”. W 34. minucie pod bramką Hannoveru zrobiło się bardzo gorąco, jednak Dorge Kouemaha nie wykorzystał zamieszania w polu karnym i trafił piłką prosto w ręce niemieckiego golkipera. Była to kolejna w fatalny sposób zmarnowana sytuacja przez zawodników gospodarzy. W doliczonym czasie pierwszej połowy jeszcze dwukrotnie próbowali oni pokonać Zielera, jednak najpierw Rodnei posłał piłkę obok bramki, a potem uderzenie z dystansu Pierre’a De Wita golkiper Hannoveru z łatwością wyłapał.
Druga część spotkania rozpoczęła się podobnie jak pierwsza – piłkarze Kaiserslautern zawzięcie nacierali, licząc na wyrównanie. Wyszli na boisko jakby bardziej pewni siebie i z przekonaniem, że ich ataki w końcu się opłacą. Już w 48. minucie Christian Tiffert postanowił oddać strzał z dystansu, jednak piłka wylądowała na trybunach. Kilka sekund później jego „wyczyn” powtórzył Alexander Bugera. Po godzinie gry rozpoczęło się prawdziwe oblężenie bramki gości – ostrzeżeniem był potężny, jednak niecielny strzał Floriana Dicka. W 65. minucie w niemal stuprocentowej sytuacji nie popisał się Bugera, który przegrał pojedynek z Zielerem. Jednak już trzy minuty później gospodarze wyrównali. Gola zdobył czeski snajper ekipy Kaiserslautern, Adam Nemec, który na boisku pojawił się w przerwie spotkania.
Na 20 minut przed końcem meczu mogło, a nawet powinno być 2:1. Świetnej sytuacji nie wykorzystał Konstantinos Fortounis, który dopadł do piłki w polu karnym gości, ale uderzył na tyle słabo, że problemów z interwencją nie miał Zieler. Między 72. a 75. minutą gospodarze stworzyli sobie dwie dogodne sytuacje do strzelenia gola, ale zarówno uderzenie Emanuela Pogatetza, jak i Didiera Ya Konana nie przyniosło upragnionej bramki. W 80. minucie w polu karnym znalazł się nasz Artur Sobiech, który na boisku pojawił się osiem minut wcześniej. Polski snajper nie zdobył jednak swojej pierwszej bramki w Bundeslidze, niecelnym strzałem posłał piłkę obok bramki.
Pod koniec spotkania nastąpiła całkiem przyjemna do oglądania wymiana ciosów. Raz atakowali jedni, raz drudzy – zabrakło tylko goli. Niecelnymi strzałami „popisywali się” kolejno Ya Konan, Itay Shechter, Manuel Schmiedebachi Fortounis. W 88. minucie czerwony kartonik zobaczył izraelski snajper gospodarzy Itay Shechter. W ten sposób gospodarze zaledwie zremisowali spotkanie, które powinni byli wygrać. Przewagę zawodników Kaiserslautern znakomicie oddaje liczba celnych strzałów – 11:4 dla gospodarzy.









