Sławomir Peszko zadebiutował w meczu 1. FC Köln z 1. FC Kaiserslautern, a jego klub zremisował 1:1 po golach Podolskiego i Moravka. Od 39. minuty gospodarze z Kaiserslautern musieli grać w dziesiątkę.
Od początku spotkania gospodarze atakowali, szukając luki w defensywie Köln, które miało spore problemy i nie istniało w grze ofensywnej. W 11. minucie świetną okazję miał Rodnei, ale Andrezinho wybił piłkę po jego strzale z linii bramkowej. Więcej szans żadna drużyna nie wypracowała, zbyt wiele było niedokładności w ich grze. Dopiero po dwudziestu minutach goście zaczęli grać odważniej, starając się, jak Peszko w 23. minucie, zagrozić bramce Tobiasa Sippela. Pięć minut później prawie im się udało zdobyć bramkę – Podolski strzelał z rzutu wolnego, ale piłka odbiła się od spojenia bramki. Köln objęło jednak prowadzenie – kilkadziesiąt sekund później, kiedy obrońca Kaiserslautern, Rodnei, za mocno zagrał piłkę do swojego bramkarza. Futbolówka odbiła się od słupka, dopadł do niej Lukas Podolski i trafił do bramki.
Gospodarze nie potrafili się otrząsnąć po stracie gola, a już miała miejsce kolejna przykra dla nich sytuacja. Eichner i Lakić walczyli w polu karnym, a napastnik Kaiserslautern domagał się rzutu karnego. Zły Lakić chciał trafić dłonią Eichnera w twarz, a za swoje agresywne zachowanie zobaczył czerwoną kartkę. Od 39. minuty Kaiserslautern musiało więc grać w dziesiątkę. Gospodarze mieli nawet szczęście, że nie przegrywali do przerwy 0:2 – w 44. minucie Petit po rzucie wolnym trafił w zewnętrzną część słupka.
Po przerwie piłkarze FC Kaiserslautern postanowili zaatakować i zrobić wszystko, by nie przegrać spotkania. Gola na 1:1 zdobyli w 51. minucie – po dośrodkowaniu Petsosa przedłużył Rodnei, piłki nie wybił żaden obrońca Köln, trafił w nią za to Jan Moravek. Gospodarze w euforii po zdobyciu bramki atakowali nadal, a fakt, że grali w osłabieniu, już wcale im nie przeszkadzał. Kilka świetnych sytuacji nie zamieniło się jednak na kolejne bramki. Obie drużyny opadły z sił i wznowiły ataki dopiero w końcówce spotkania, jednak dzięki dobrej postawie obu bramkarzy wynik już się nie zmienił.








