W pierwszym meczu ostatniej kolejki T-Mobile Ekstraklasy w rundzie jesiennej Ruch Chorzów zremisował z Jagiellonią Białystok 1:1. Mimo iż gospodarze grali w przewadze przez ostatnie 15 minut, nie zdołali wygrać. Przeszkodził im w tym sędzia, który nie uznał prawidłowo strzelonego gola.
Początek meczu w Chorzowie nie był najlepszy. Wśród otaczających boisko zasp piłkarze bardzo niedokładnie rozgrywali piłkę i notowali sporo strat. Pierwsza godna uwagi sytuacja została stworzona w 9. minucie. Na indywidualny rajd zdecydował się Dzalamidze, ale akcję Gruzina faulem na 18. metrze przed bramką przerwał Lewczuk. Rzut wolny egzekwował Dawid Plizga, lecz jego strzał był bardzo niecelny.

Jednak to gospodarze jako pierwsi strzelili gola. W 16. minucie „Niebiescy” wyszli na prowadzenie. Na początku wydawało się, że bramkę głową po rzucie rożnym zdobył Arkadiusz Piech. Jak pokazały powtórki, piłka odbiła się od Rafała Grzyba i zaskoczyła Jakuba Słowika. Już po dwóch minutach wyrównać mógł Frankowski, ale po obiegnięciu bramkarza kąt był tak duży, że weteran „Jagi” nie zdołał umieścić piłki w siatce. Gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie w 29. minucie. Starzyński idealnie zagrał do Piecha, ten wyszedł na czystą pozycję, jednak jego strzał był na tyle lekki, że Słowik bez trudu złapał futbolówkę.
W ostatnim kwadransie pierwszej połowy chorzowianie nastawili się na grę w defensywie i wyczekiwali na kontry. Piłkarze Tomasza Hajty próbowali odrobić straty, ale robili to bardzo nieporadnie. Białostoczanie podchodzili do pola karnego gospodarzy i dalej nie byli w stanie się przebić przez szczelne zasieki obronne. Do przerwy wynik się nie zmienił.
Początek drugiej odsłony meczu również nie był olśniewający. Dopiero w 56. minucie zakotłowało się pod jedną bramką. Po rzucie rożnym Ruchu Słowik źle wybijał piłkę, która trafiła pod nogi Stawarczyka, a ten posłał ją wysoko nad bramką. Pięć minut później fatalny błąd popełnił golkiper „Jagi” – świeżo upieczony reprezentant Polski podał futbolówkę prosto pod nogi Piecha. Filigranowy napastnik Ruchu zdecydował się na natychmiastowy strzał z dystansu. Słowik mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem. Na szczęście dla niego, przeleciała ona nad poprzeczką bramki.

Tomasz Hajto postawił wszystko na jedną kartę – od początku drugiej połowy za Filipa Modelskiego wyszedł Ebi Smolarek. Przyniosło to skutek w 68. minucie. Były piłkarz m.in. Borussii Dortmund dostał znakomite prostopadłe podanie od Frankowskiego i w sytuacji sam na sam pewnie pokonał Peskovica. Goście wyrównali, ale od 74. minuty musieli grać w osłabieniu. Tomasz Bandrowski otrzymał drugą żółtą kartkę i był zmuszony opuścić boisko.










