Po ładnym meczu podopieczni Piotra Stokowca remisują z Zawiszą Bydgoszcz rezultatem 1:1. Bramkę dla „Jagi” strzelił Plizga, a dla gości Gevorgyan
Spotkanie w lepszym stylu rozpoczęli zawodnicy z Bydgoszczy. Zdominowali podopiecznych Piotra Stokowca, częściej byli pod grą i jako pierwsi oddali groźny strzał na bramkę Barana. Wszystko zaczęło się od dobrego podania Wójcieckiego do Dygrasa. Pomocnik Zawiszy przyjął piłkę tuż przed polem karnym gospodarzy. Przymierzył i oddał bardzo groźny strzał zza „szesnastki”. Na posterunku stanął bramkarz gospodarzy i znakomitą interwencją wybronił to uderzenie.

Zawodnicy Jagiellonii mogli odpowiedzieć po kilku minutach. W znakomitej sytuacji znalazł się Dawid Plizga. Norambuena posłał świetną piłkę za linię obrony. Dopadł do niej napastnik „Jagi” i przegrał pojedynek jeden na jeden z bramkarzem Zawiszy, Wojciechem Kaczmarkiem. Ponad dwumetrowy golkiper gości popisał się w tym spotkaniu kilkoma naprawdę efektownymi interwencjami. Bydgoszczanie wdali się w wymianę ciosów. Już po chwili Gevorgyan zagrał dobrą piłkę do Drygasa, lecz strzał pomocnika Zawiszy tym razem nie przeszedł nawet przez defensorów gospodarzy.
Po kolejnych trzech minutach znowu zakotłowało się pod bramką gospodarzy. Z ogólnej kopaniny zwycięsko wyszedł Drygas i zauważył niepilnowanego Luisa Carlosa. Posłał do niego futbolówkę. Brazylijczyk zdecydował się na techniczny strzał prawą nogą. Piłka nabrała dużej rotacji, jednak nie była aż tak mocno dokręcona, by chociaż otrzeć się o słupek.
W 35. minucie spotkania gospodarze ponownie spróbowali zagrać prostopadłą piłkę w kierunku Plizgi. Tym razem bardzo odważnie wybiegł do niej Wojciech Kaczmarek i wślizgiem wybił ją tuż sprzed nóg napastnika Jagiellonii. Po pięciu minutach miała miejsce ponowna próba. Dani Quintana zabawił się z obrońcami gości. Wydawało się, że położy również ostatniego stopera Zawiszy, Andre Micaela, lecz Portugalczyk zachował zimną krew, szybko pozbierał się i wybił futbolówkę spod nóg utalentowanego Hiszpana. „Jaga” dalej była w natarciu. Chwilę przed zakończeniem pierwszej połowy bardzo dobrym strzałem z dystansu popisał się Dźwigała. Pomocnik Jagiellonii uderzył technicznie prawą nogą w kierunku dłuższego słupka bramki. Piłka wpadła w kozioł tuż przed Kaczmarczykiem, jednak nie trafiła do siatki.
Drugie 45 minut również mocnym akcentem zaczęli podopieczni Ryszarda Tarasiewicza. Lewczuk zagrał futbolówkę do Luisa Carlosa, ten przyjął ją i momentalnie mocno uderzył. Dobry strzał Brazylijczyka z trudem wybronił Baran.
Pierwsza bramka w tym spotkaniu padła w 61. minucie meczu i można powiedzieć, że niespodziewanie zdobyli ją gospodarze. Świetną akcję dwójkową Plizgi i Gajosa na bramkę zamienił ten pierwszy. Napastnik „Jagi” uderzył lekkim lobem i piłka po jego strzale zatrzepotała w siatce nieopodal dłuższego słupka bramki Kaczmarczyka. Golkiper Zawiszy w tej sytuacji był pozbawiony jakichkolwiek szans na interwencję. Goście odpowiedzieli błyskawicznie. Po niespełna minucie gry do siatki Jagiellonii trafił Van Gevorgyan. Napastnik Zawiszy wykorzystał niepewne zagranie Krzysztofa Barana i wpakował futbolówkę do praktycznie pustej bramki.











