W poniedziałek zakończona została czwarta kolejka Premier Ligi. Ostatnie starcie tej serii rozegrały drużyny Tomu Tomsk i Anży Machaczkała. Kibice zgromadzeni na stadionie mogą czuć się nieusatysfkacjonowani, gdyż nie zobaczyli ani jednego gola.
Od pierwszego gwizdka sędziego zarysowała się przewaga zespołu z Tomska. Aktywnością w ekipie Walerego Niepomniaszczego wyróżniał się były zawodnik Rubinu Kazań, Jewgienij Baliajkin. W ósmej minucie on i jego koledzy z drużyny mogli mówić o sporym pechu. Na uderzenie zdecydował się Djordje Jokić, ale kopnięta przez niego piłka, choć minęła interweniującego Nukriego Rewiszwilego, zatrzymała się na słupku, a dobijający ją Paweł Gołyszew spudłował. Z Każdą minutą uwidaczniała się dobra gra miejscowych i nieporadność gości. Ci po raz pierwszy bramce Piesjakowa zagrozili dopiero po ponad kwadransie, niecelnym strzałem z wolnego Roberto Carlosa. Pięć minut później golkiper gospodarzy zażegnał niebezpieczną sytuację, uprzedzając Jana Holendę. Po tym krótkim okresie dobrej gry Anży do głosu znowu doszli gracze Niepomniaszczego. Rewiszwilego starali się gnębić głównie Baliajkin i Kowalczuk. Jednak z ich akcji niewiele wynikało. Umiejętnie radziła sobie z nimi machaczkalska defensywa. W 35. minucie powinni prowadzić goście. Po podaniu z autu Roberto Carlosa piłkę przejął Holenda. Gdyby nie to, że trafił w poprzeczkę, Piesjakow sięgnąłby po futbolówkę do siatki. Chwilę później brazylijski defensor przeszkodził w oddaniu strzału Gołyszewowi. Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis.
W drugą połowę lepiej weszli zawodnicy Tomu. Znowu o sobie znać dawał aktywny Baliajkin. Partnerzy jednak nie dostosowywali się do niego poziomem, przez co jego akcje nie kończyły się powodzeniem. Niedługo potem w dobrej sytuacji mógł znaleźć się Gołyszew, lecz zdobycie gola uniemożliwił mu Rewiszwili, piąstkując futbolówkę. Gruzin równie dobrze spisał się chwilę później, broniąc strzał Kowalczuka. Im dłużej trwał mecz, tym wyraźniejsza stawała się przewaga miejscowych. Podopiecznym Niepomniaszczego brakowało tylko ostatniego podania i celnego strzału. Kolejne okazje na uzyskanie prowadzenia zmarnowali Baliajkin i Charitonow, którym zabrakło celności. Widząc nieporadność swoich podopiecznych, opiekun tomszczan decydował się na kolejne zmiany. W miejsce zmęczonych Gołyszewa, Skobljakowa oraz byłego gracza Rubinu na placu gry pojawili się: Jewgienij Starikow, Wiktor Strojew i Władysław Hatażienkow. Na pięć minut przed końcem fatalny błąd popełnił Benoit Angbwa. Niemalże wyłożył futbolówkę Charitonowowi i tylko przytomności Rewiszwilego zawdzięcza to, że Tom nie objął prowadzenia. W końcówce szansę na strzelenie gola miał jeszcze Kowalczuk, ale i jemu nie udało się zaskoczyć gruzińskiego bramkarza Anży. Mecz ostatecznie zakończył się bezbramkowym remisem.










