Znamy już rezultaty wszystkich sobotnich spotkań Premier Ligi. Ostatnie z nich, będące jednym z hitów kolejki, nie zawiodło. Zawodnicy Spartaka Moskwa i Kubania Krasnodar stworzyli kibicom bardzo dobre widowisko. Nie zabrakło w nim niczego, poza rozstrzygnięciem. Ostatecznie padł remis 1:1.
W mecz nieco lepiej weszli gospodarze. Częściej byli przy piłce, lecz potrzebowali aż 240 sekund, by stworzyć sobie pierwszą poważną sytuację. Z dystansu próbował Machmudow, a piłkę spokojnie złapał Budakow. Na kolejną okazję piłkarze kazali zgromadzonym na stadionie kibicom czekać aż cztery minuty. Golkiper Kubania nie napracował się przy kiepskiej jakości dośrodkowaniu ze strony „Miaso”. Chwilę po tym na spalonym złapany został Traore. Gospodarze zrewanżowali się podaniem na wolne pole do Wellitona, które okazało się za mocne. W okolicach kwadransa Spartakowi udało się wywalczyć dwa kornery. Ostatecznie defensorzy Kubania wyjaśnili sytuację.

W 18. minucie miejscowi mieli pierwszą poważną okazję na pokonanie Budakowa. Ostre dośrodkowanie Dmitrija Kombarowa wylądowało na głowie Dziuby. Po jego główce Kozłow zablokował futbolówkę, dając jej wyjść na rzut rożny. Zrewanżować się za to chciał Bucur, ale dał się złapać na spalonym. Po nieudanym zagraniu do Traore kolejną sytuację miał Spartak. Zagranie Wellitona do Dziuby wybili obrońcy, a dobitka Dmitrija Kombarowa okazała się bardzo nieskuteczna. Po chwili król strzelców poprzedniego sezonu ładnie podał do Machmudowa, który również chybił. Kubań odwdzięczył się bombą Traore z narożnika pola karnego, która jednak minęła bramkę Dzikania.
W 32. minucie po dośrodkowaniu Kiriłła Kombarowa niecelnie główkował Welliton. Podrażniony przewagą Spartaka Kubań wyraźnie ruszył do przodu. Zaraz po tym w świetnej okazji znowu znalazł się Traore, lecz ponownie posłał piłkę nad poprzeczką. Niedługo po tym sędzia odgwizdał rzut karny za faul Rodrigueza na Armasu. Do futbolówki podszedł wyróżniający się napastnik z Wybrzeża Kości Słoniowej, przymierzył i nie dał żadnych szans Dzikaniowi. W rewanżu „Miaso” również wywalczyło rzut wolny, lecz z dośrodkowania w „szesnastkę” nic nie wyszło. W końcówce przycisnęli moskwianie. Jednak próby Machmudowa i Kiriłła Kombarowa nie przyniosły pożądanego skutku. Do przerwy niespodziewanie prowadził Kubań.
Druga połowa zaczęła się od istnej dominacji dążącego do wyrównania zespołu ze stolicy. Już 60 sekund po wznowieniu gry interweniować musiał Budakow. Chwilę później przestrzelił Kiriłł Kombarow. Zaraz po tym piłkę w kierunku bramki Kubania posłał Welliton, lecz i tym razem golkiper stanął na wysokości zadania. Po kolejnym pudle Kiriłła Kombarowa „Czerwono-biali” dopięli swego. Po wstrzeleniu piłki w pole karne przez Dziubę wybijali obrońcy. Futbolówka trafiła do Wellitona, a ten wpadł w „szesnastkę” i nie dał szans Budakowowi. Chcąc wzmocnić atak, trener Walery Karpin wprowadził do gry Aleksandra Kozłowa. Zaraz i ten mógł wpisać się na listę strzelców, lecz pomylił się naprawdę niewiele.










