Starcie między Rubinem i Zenitem w Kazaniu było pełne podtekstów. Niektórzy sugerowali, że ta drużyna, która wygra, udowodni drugiej, że to jej należał się tytuł. Ostatecznie starcie starego mistrza z nowym okazało się dobrym widowiskiem zakończonym remisem 2:2
Za faworyta potyczki w Kazaniu raczej należało uznać świeżo upieczonych mistrzów Rosji. Forma piłkarzy Zenitu i osiągane przez nich ostatnio rezultaty stawiały podopiecznych Luciano Spallettiego w uprzywilejowanej pozycji w starciu z ustępującym czempionem. Jednak Rubin też był bardzo umotywowany do dobrej gry. Gracze Kurbana Bierdyjewa wciąż walczyli o kwalifikację do Ligi Mistrzów bez eliminacji oraz chcieli pokazać, że choć stracili tytuł, nadal są mocni.

Początek meczu był dość ostry. Mało było ciekawych akcji, a o wiele więcej nieudanych podań i fauli. Dopiero po siedmiu minutach ciekawszego rozwiązania próbował Aleksandr Rjazancew. Jednak piłka puszczona przez niego do Aleksieja Miedwiediewa okazała się zbyt mocna i padła łupem młodego golkipera Zenitu, Dmitrija Borodina. Po 180 sekundach dośrodkowywał z rzutu wolnego Aleksandr Kierżakow, lecz defensywa Rubinu była tam, gdzie być powinna. Niedługo później zagranie od Miedwiediewa otrzymał Karadeniz. Minął jednego z obrońców, lecz jego podanie przechwycił Borodin.
Z czasem do głosu zaczął dochodzić Zenit. W 18. minucie pierwszy strzał na bramkę ustępujących mistrzów oddał Konstantin Zyrjanow po podaniu Kierżakowa. Piłka po zablokowaniu przez defensorów wyszła na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z kornera futbolówka trafiła do Fajzulina, a ten uderzył tak, że zastępujący Ryżykowa Arlauskis mógł sięgnąć po nią do siatki. W odpowiedzi z wolnego minimalnie chybił Christian Noboa. Rubin zaczął osiągać przewagę, lecz nie potrafił jej wykorzystać. Każda, mniej lub bardziej konstruktywna akcja, kończyła się na defensywie Zenitu. Strzału z wolnego spróbował także Karadeniz, ale i on przestrzelił.
Im bliżej było końca, tym bardziej gospodarze przyciskali. Po zagraniu Navasa Noboę zablokował Lombaerts. W kolejnej akcji belgijski obrońca sfaulował Rjazancewa, czym dał Ekwadorczykowi możliwość uderzenia z rzutu wolnego. Borodin w znakomitym stylu obronił strzał piłkarza z Ameryki Południowej. Jednak w następnej akcji pomylił się, dając się na przedpolu wyprzedzić Karadenizowi. Uderzenie padającego Turka zatrzymał Meira, a do odbitej piłki dopadł Miedwiediew. Ten, zamiast umieścić futbolówkę w bramce, sprawdził jej wytrzymałość, trafiając w poprzeczkę. Niedługo po zastąpieniu kontuzjowanego Lazovicia przez Szabolcsa Husztiego, sędzia Aleksandr Kołobajew zakończył pierwszą połowę.
Na początku drugiej części miejscowi mieli wyborną okazję na wyrównanie. Znowu pomylił się Borodin. Po strzale Ansaldiego odbił piłkę wprost pod nogi Miedwiediewa, a ten po raz kolejny się nie wykorzystał takiej sytuacji. Widząc bardziej ofensywną postawę Rubinu, Zenit uspokoił grę. Zaczarował w ten sposób przeciwnika, by w 54. minucie zadać kolejny cios. Tym razem Arlauskisa pokonał Szabolcs Huszti. Najlepszy strzelec gości próbował także uderzenia z wolnego, lecz futbolówka wyszła na rzut rożny. Długo wysokim prowadzeniem nowi mistrzowie się nie cieszyli. Tuż po kwadransie gry w tej połowie dośrodkowanie Natcho głową do siatki skierował Cesar Navas.











