W meczu 12. kolejki Serie A Napoli zremisowało bezbramkowo z Lazio Rzym. Mimo że gospodarze byli stroną przeważającą przez większość czasu gry, to goli kibice na stadionie św. Pawła nie obejrzeli. Podopieczni Edoardo Rei mogą być tym samym usatysfakcjonowani, iż udało im się wywieźć cenny punkt z gorącego terenu.
Od początku inicjatywa w konstruowaniu akcji ofensywnych należała do zespołu dowodzonego przez Waltera Mazzarriego. Federico Marchettiego strzałami niepokoili między innymi Christian Maggio oraz Marek Hamsik. Jednak goli kibice po tych uderzeniach nie zobaczyli. Najdogodniejszą okazję do zdobycia bramki gospodarze mieli pod koniec pierwszego kwadransa gry. W 14. minucie meczu ładnym dośrodkowaniem z rzutu wolnego popisał się Ezequiel Lavezzi. Futbolówka po zagraniu Argentyńczyka trafiła na głowę Hugo Campagnaro, ten jednak minimalnie przestrzelił i cała akcja spełza na niczym.

Goście swoją klarowną okazję do zdobycia gola mieli w 33. minucie gry. Ładną indywidualną akcją wyróżnił się Djibril Cisse, który minął obrońców Napoli, po czym oddał mocny strzał. Z tym że dobrą interwencją popisał się Morgan De Sanctis i wynik meczu w dalszym ciągu nie uległ zmianie. Tuż przed końcem pierwszej części gry okazję na zdobycia gola miał jeszcze Hernanes. Tym razem jednak Brazylijczyk oddał strzał, po którym piłka minimalnie przeleciała obok bramki.
Na początku drugiej odsłony do głosu ponownie starali się dojść gospodarze. Po raz kolejny zawodnikiem, który stwarzał zagrożenie w „szesnastce” Marchettiego, był Lavezzi. Trzy minuty po gwizdku rozpoczynającym drugą połowę 26-latek, dryblując defensorów, uderzył na bramkę, lecz na posterunku stał golkiper stołecznej drużyny i cały stadion San Paolo obiegł tylko jęk zawodu. Chwilę po tej akcji szczęścia bezpośrednim strzałem z rzutu wolnego szukał jeszcze Blerim Dzemaili, jednak i tym razem futbolówka minęła światło bramki.
Piłkarze ze stolicy Włoch imponowali spokojem w konstruowaniu akcji zaczepnych. Cierpliwe wyczekiwanie na swoją szansę mogło być nagrodzone w 57. minucie meczu. Ładnym crossowym zagraniem z głębi pola popisał się Cristian Brocchi. Piłka trafiła pod nogi Djibril Cisse, ale podobnie jak to miało miejsce wcześniej, i w tej sytuacji Francuz oddał niecelny strzał.
Powody do nerwowych odruchów kibice zgromadzeni na stadionie mieli jeszcze w doliczonym czasie meczu. Wtedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego gola starał się zdobyć Lavezzi, aczkolwiek i tym razem szczęście Argentyńczykowi nie dopisało i mecz zakończył się rezultatem 0:0.











