Poznaliśmy ostatni rezultat 18. kolejki rosyjskiej Premier Ligi. W kończącym serię spotkań meczu Krylja Sowietow Samara zremisowały z Amkarem Perm 1:1.
W początkowych minutach lepsze wrażenie sprawiali goście. Trochę pracy miał nowy nabytek „Skrzydeł”, Siergiej Wieriemko. Jednak to Krylja wykorzystały stworzoną sobie okazję i w dziesiątej minucie wyszły na prowadzenie. Stało się tak dzięki skutecznemu strzałowi Ognjena Koromana zza granicy pola karnego. Niedługo później na 2:0 mógł podwyższyć Pecnik, gdyby jego uderzenia nie obronił Chomutowski. W odpowiedzi po dośrodkowaniu Pejewa Griszyn trafił w słupek. W rewanżu przycisnęli samarczycy. Nieudaną akcję zaliczył jednak Słoweniec Pecnik, a po dalekim wybiciu Wieriemki do piłki nie zdążył Koroman. W okolicach pół godziny gry rzut karny wymusić próbował Nikola Mijailović, za co sędzia ukarał go żółtą kartką. Zaraz po tym strzał z dystansu Novakovicia okazał się małym odstępstwem od scenariusza, jakim była przewaga gospodarzy. Pod koniec pierwszej części przyjezdni pokazali więcej ofensywnej gry. Głównym aktorem tej części meczu był dośrodkowujący w „szesnastkę” Pejew. Zaskoczyć Wieriemkę próbował Griszyn, a w rewanżu uderzenie w kierunku bramki Chomutowskiego posłał Sosnin.
Druga połowa zaczęła się od ataku Jakowlewa. Zaraz po niej ofensywnych wyjść spróbowali permianie. Jednak ich lepsza gra stanowiła tylko krótki okres. Zaraz po tym wszystko wróciło do normy. Z kolejnymi atakami nadal w pole karne Amkaru pędzili gospodarze. Aktywnością grzeszyli Novaković, Pecnik, Jakowlew i Pejew. W 64. minucie bardzo dobrą okazję po zagraniu Całłagowa miał słoweński napastnik samarczyków, lecz Chomutowskiemu udało się obronić ten strzał. Tuż przed upływem pół godziny drugiej połowy przyjezdni mieli kapitalną okazję do wyrównania. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego główkował Popow. Piłkę po jego strzale wybił jeden z defensorów. Futbolówka odbiła się od poprzeczki, lądując następnie w rękach Wieriemki. Rozochociło to Amkara. Zaraz po dośrodkowaniu Pejewa i uniemożliwieniu strzału Griszynowi skapitulował golkiper Kryljów. Pierwsze uderzenie w kierunku bramki odbił obrońca, ale dobitki Mychałowa nikt nie mógł zablokować. W końcówce groźniej zaatakowali gospodarze, lecz nie odmienili już losów spotkania.










