W ostatnim niedzielnym meczu 8. kolejki Serie A Inter Mediolan na własnym obiekcie zremisował z drużyną Sampdorii 1:1. Po raz kolejny talentem do zdobywania ważnych goli popisał się Samuel Eto’o. Kameruński napastnik, ratując swojemu zespołowi zdobycz punktową, zdobył 7. gola w lidze włoskiej.
Uważani za faworyta meczu piłkarze Interu Mediolan nieco lekceważąco podeszli do konfrontacji z Sampdorią. Spotkanie toczone na stadionie San Siro odbywało się w jednostajnym tempie. Mecz w pierwszej części nie był specjalnie okazem catenacio, ale o ultraofensywnym graniu też nie mogło być mowy. Praktycznie można rzec, iż pierwsza połowa się po prostu odbyła. Obie ekipy za prezentowały się zresztą bez żadnej rewelacji.

Ślimaczy stan meczu przerwany został w 30. minucie, kiedy to za grę zabrała się ekipa gości. Strzałem z dystansu popisał się Giampolo Pazzini, aczkolwiek piłka pofrunęła kilka metrów od bramki strzeżonej przez Julio Cesara. Chwilę później zniesmaczeni takim tokiem sprawy podopieczni Rafaela Beniteza odpowiedzieli celnym uderzeniem młodziutkiego Philippe Coutinho, który – nawiasem mówiąc – niejednokrotnie popisywał się widowiskowymi dryblingami, ale piłka ostatecznie wylądowała w koszyczku bramkarza Sampdorii. Kolejnym zawodnikiem próbującym szukać szczęścia w strzałach z dystansu był Wesley Sneijder. I jemu jednak nie było pisane, by cieszyć się z gola. Pod koniec pierwszej części gry dynamiczną akcją zaimponował Brazylijczyk Maicon. Z tym, że wynik na tablicy wynikowej nie uległ zmianie i nadal było 0:0.
Początek drugiej odsłony meczu nie ukazał pożądanej zmiany w grze obu zespołów. Nadal utrzymywane było identyczne tempo gry, jakie można było śledzić w pierwszej części spotkania. Na całe szczęście, taki przebieg objawiał się zaledwie przez pierwszy kwadrans drugiej połowy. Dokładnie w 62. minucie składną akcję zainicjowała drużyna Sampdorii, po dośrodkowanie z prawej strony boiska przez Antonio Cassano w dość ekwilibrystyczny sposób piłkę do siatki skierował Stefano Guberti. Drużyna gości uzyskała w tym momencie prowadzenie. A na obiekcie Giuseppe Meazza pojawiła się konsternacja wśród sympatyków „Nerazurich”.
Daleki od zachwytu nad grą swoich piłkarzy szkoleniowiec Rafa Benitez zdecydował się na zmiany w składzie i za bezproduktywnego Biabianiego wprowadził Gorana Pandeva. W tym momencie siła ofensywna mediolańczyków oparta była o Eto’o na środku ataku oraz Coutinho z wspomnianym zmiennikiem na skrzydle. Siła ta wsparta Sneijderem miała zagwarantować zdobycz bramkową. I jak się później okazało, Hiszpan widział, co robi. Młody Coutinho we wsparciu z człowiekiem orkiestrą w osobie kameruńskiego napastnika pokazał się ze świetnej strony w 74. minucie. Wtedy właśnie młody gwiazdor Interu nawinął defensorów „Sampy” umiejętnym zwodem, oddając mocny strzał na bramkę Curciego, ostatecznie zablokowany.











