W drugim sobotnim spotkaniu mistrzostw świata Ghana zremisowała z Australią 1:1. „Czarne Gwiazdy” grały większość meczu z przewagą jednego zawodnika, jednak nie potrafiły tego wykorzystać.
Początek meczu był spokojny w wykonaniu obu drużyn, a optyczną przewagę mieli Australijczycy. 120 sekund po pierwszym gwizdku sędziego Hary Kewell upadł w polu karnym rywali, ale Roberto Rosetti pozostał niewzruszony i nakazał dalszą grę.

W 11. minucie „Kangury” udokumentowały swoją przewagę. Mark Bresciano oddał mocne uderzenie z rzutu wolnego. Richard Kingson, przy próbie wyłapania strzału, odbił piłkę przed siebie, a ta spadła pod nogi Bretta Holmana, który bez problemów umieścił ją w siatce. Zimny prysznic w postaci straconej bramki zadziałał mobilizująco na „Czarne Gwiazdy”, które przyspieszyły grę i odważniej ruszyły do ofensywy.
W 24. minucie znajdujący się na linii bramkowej Harry Kewell ręką zablokował strzał Jonathana Mensaha, za co wyleciał z boiska. Ponadto sędzia podyktował za to zagranie rzut karny, którego Asamoah Gyan zamienił na gola strzałem w prawą stronę bramki.
Mimo straty jednego zawodnika, „Socceroos” nadal dłużej utrzymywali się przy piłce. Tuż przed końcem pierwszej części spotkania Kevin-Prince Boateng wbiegł prawą stroną w pole karne rywali, uderzył po ziemi w długi róg, ale jego strzał końcem palców na rzut rożny wybił Mark Schwarzer.

Od początku drugiej połowy inicjatywa należała do piłkarzy Ghany, którzy strzałami z dystansu próbowali zaskoczyć Marka Schwarzera. Najbliżej szczęścia był w 51. minucie Asamoah Gyan, ale jego uderzenie odbił przed siebie bramkarz „Socceroos”. Australijczycy umiejętnie się bronili przed atakami rywali, zmuszając ich do oddawania wielu strzałów sprzed pola karnego, jednak większość dużym łukiem mijała ich bramkę.
W 67. minucie doskonałą sytuację na zdobycie bramki po dośrodkowaniu Bretta Emertona z prawego skrzydła miał wprowadzony niespełna 60 sekund wcześniej Scott Chipperfield, ale jego strzał głową poszybował nad poprzeczką. W odpowiedzi Asamoah Gyan zagrał piłkę wzdłuż linii bramkowej, jednak żaden z kolegów nie zdążył dostawić nogi. W 72. minucie Luke Wilkshire w sytuacji sam na sam z Richardem Kingsonem trafił wprost w bramkarza, a dobitka Joshua Kennedy’ego odbiła się od ziemi i golkiper rywali nie miał problemów z wyłapaniem futbolówki.










