O sporym pechu mogą mówić zawodnicy CSKA Moskwa. Podopieczni Leonida Słuckiego rozegrali w Krasnodarze bardzo dobre zawody. Jednak nie zdołali strzelić w nich ani jednego gola, a mecze zakończył się bezbramkowym remisem.
W pierwszych minutach więcej chęci na strzelenie gola przejawiał Kubań. Podopieczni Dana Petrescu stosowali twardy pressing. Defensorom przyjezdnych udało się złapać na spalonym Bucura oraz wybić dośrodkowanie rywala. W 7. minucie po świetnej akcji gospodarzy podanie Bucura mógł wykorzystać Traore, gdyby nie był na spalonym. 120 sekund później po bardzo niepewnym wybiciu Armasa świetną szansę miał Dzagojew, ale nie trafił z dwóch metrów. W dwóch kolejnych akcjach szczelna krasnodarska defensywa uniemożliwiła wypracowanie sytuacji podbramkowych Doumbii i Olisehowi. Tuż przed upływem kwadransa gry kolejną dobrą okazję miał lider klasyfikacji strzelców. Wykorzystał on błędy obrońców, dzięki czemu udało mu się oddać strzał. Dobrym refleksem popisał się jednak Bielienow.

W 17. minucie Kubań wywalczył rzut wolny w dość bliskiej odległości od bramki. Wykonujący go Varga posłał piłkę na Zelao, z którego główką poradził sobie Gabułow. Zaraz po tym piłkę w polu karnym przejął Bucur, lecz jego uderzenie z ogromnym poświęceniem zablokował Nababkin. CSKA długo nie czekał, żeby się za to odpłacić. Po wrzutce Tosicia na dalszy słupek Bielienowa głową chciał pokonać Ignaszewicz, lecz nieznacznie się pomylił. Zaraz po tym z dystansu przestrzelił Dzagojew. „Wojskowi” w tym fragmencie przycisnęli. 25. minuta przyniosła im rzut wolny, z którego Tosić trafił w mur, a chwilę po tym po niedokładnym wybiciu przez obrońców z dalszej odległości chybił Ałdonin. Gospodarze odpowiedzieli na to zagraniem w pole karne Vargi, z którym bez problemów poradził sobie Gabułow.
Na początku ostatniego kwadransa pierwszej połowy obrońcy Kubania ładnie powstrzymali groźny kontratak przyjezdnych, by chwilę później wybić futbolówkę po rzucie wolnym egzekwowanym przez Tosicia. Także i Dzagojewowi nie udało się dokładnie podać, gdyż pierwsi przy piłce byli rywale. W rewanżu w „szesnastce” Gabułowa zrobiło się gorąco, lecz na jego szczęście, w górny róg nie trafił Bucur. Goście nie pozostawali dłużni. Zaraz po swoim niecelnym uderzeniu futbolówkę na 11. metrze od Oliseha otrzymał Dzagojew. Choć mógł strzelać, zdecydował się na podanie do Doumbii, ale ten nie dał rady szczelnej obronie krasnodarczyków. Tuż przed przerwą ci mogli objąć prowadzenie, gdyby Vardze skutecznie nie przeszkodził Wasilij Bieriezucki.
Na początku drugiej części futbolówkę w „szesnastkę” wstrzelał Dzagojew, ale nad poprzeczką przeniósł ją interweniujący Zelao. Niedługo po tym młody rozgrywający zagrał do Tosicia, którego uderzenie minimalnie minęło poprzeczkę. Kubań zrewanżował się za to atakiem zakończonym niecelnym zagraniem Vargi. Jednak chwilę później klasę pokazali Traore z Ne. Ten drugi prawdopodobnie strzeliłby gola, gdyby posłanej przez niego piłce nie zabrakło centymetrów do światła bramki. Po udanej interwencji Ignaszewicza przy akcji Traore kolejne dwa ataki wyprowadzili „Wojskowi”. Z czego cieszyć nie mogli się Tosić i Ałdonin, gdyż ich uderzenia okazały się niecelne.










