To miał być hit, a chyba rozczarował. W Rosji Anży Machaczkała zremisowało 1:1 z Zenitem Sankt Petersburg. Gole zdobyli Joao Carlos oraz Konstantin Zyrianow. W doliczonym czasie gry z boiska wyleciał Danny.
W 19. serii gier w Rosji mieliśmy mecz na szczycie, trzeci w tabeli Zenit Sankt Petersburg na stadionie Pietrowski podejmował drugie Anży Machaczkała. Goście w przypadku wygranej przeskoczyliby w tabeli CSKA, natomiast gracze Zenitu chcieli zdobyć trzy oczka i zrównać się w ligowej klasyfikacji z zespołem z Machaczkały.

Spotkanie odbywało się na trzaskającym mrozie, na dodatek Zenit nadal za karę grał bez publiczności. Jakby tego było mało, murawa była w strasznym stanie. Nie ma co ukrywać, iż piłkarze do warunków się przystosowali – w efekcie mecz, wyglądał tak, jak wyglądał. Dopiero w 13. minucie Traore przebieg kawałek z piłką i z około 23 metrów oddał strzał, lecz Malafeev był dobrze ustawiony i bez problemu sobie poradził. Anży osiągnęło na boisku małą przewagę, lecz próba rozegrania jakiejkolwiek akcji kończyła się bardzo szybko.
Aż do 14. minuty, kiedy to z bocznego sektora boiska piłkę dośrodkował Żyrkow, na piątym metrze znalazł się niepilnowany Joao Carlos, który głową skierował piłkę do siatki, bramkarz gospodarzy był bez szans. Przez większą część pierwszej połowy Zenit był bezradny. W 36. minucie Janbajew spróbował oddać strzał z bocznego sektora pola karnego, ale piłka zamiast w światło bramki poszybowała na aut. Trudno nie odnieść wrażenia, iż zawodnicy bardziej niż z rywalem w pierwszej połowie walczyli z pogodą i boiskiem.

Od razu po przerwie groźną akcję przeprowadził Samuel Eto’o, ale piłka po jego strzale minimalnie minęła słupek. Gracze obydwu zespołów walczyli z murawą, nie mogli utrzymać na niej równowagi. W 62. minucie po zaskakującym strzale Traore futbolówka trafiła w słupek, a po kontrataku Hulk minął obrońcę i groźnie uderzył, lecz Gabulin sparował piłkę do boku.
W 66. minucie po wymianie podań między zawodnikami Zenitu piłka trafiła do Aniukowa, który posłał ją po ziemi wzdłuż bramki, nogę przyłożył Zyrianow i wpakował futbolówkę do siatki. Obie drużyny wyraźnie satysfakcjonował remis, więc przesadnie nie ryzykowały, aby zdobyć gola. W doliczonym czasie gry Danny powiedział parę słów za dużo sędziemu, a ten pokazał mu od razu czerwoną kartkę.











