W tym pojedynku nie było wyraźnego faworyta przed pierwszym gwizdkiem. To zapowiadało spore emocje na Santiago Bernabeu i kibice na pewno nie mogli narzekać na poziom tego spektaklu. PSG pierwsze objęło prowadzenie, ale Real mimo dobrej gry przeciwników zdołał odwrócić losy meczu.
Już przed rozpoczęciem meczu zostaliśmy zaskoczeni. Menadżerowie obydwu ekip przygotowali kilka niespodzianek w wyjściowych składach. Zidane postawił na Isco zamiast Garetha Bale’a, a Unai Emery zrezygnował z doświadczenia oferowanego przez Thiago Silvę i Lassana Diarrę, a do gry desygnował młodych Kimpembe i Lo Celso.
Początek spotkania należał do Realu, ale PSG szybko się obudziło. Nerwowość udzieliła się też sędziemu tych zawodów, bo nie dał żółtej kartki Nacho za ewidentny faul taktyczny, a później ukarał kartonikiem Lo Celso, który wejściem ciało w ciało przewrócił Isco.
W pierwszej połowie to Neymar zauważalnie ciągnął grę gości, a mimo to otwierający gol padł po akcji z prawego skrzydła. Do odbitej piłki w polu karnym dopadł Rabiot i takim oto strzałem w środek bramki dał prowadzenie paryżanom
https://twitter.com/Footy_Says/status/963872551490539521
W ekipie Zidane’a wyróżnić należałoby Modricia. Chorwat brał na siebie odpowiedzialność za kreowanie akcji i trzeba przyznać, że w drużynie gospodarzy wychodziło mu to najlepiej. Swoją klasę pokazał w bocznym sektorze boiska, kiedy zrobił z Lo Celso, co chciał i chyba pomocnik PSG zobaczył, ile mu jeszcze brakuje do topu, jeśli chodzi o tę pozycję.
Pod koniec pierwszej odsłony doświadczenie widocznie wzięło górę nad młodzieńczą nonszalancją. Kroos ograł Lo Celso w sytuacji jeden na jednego, a Argentyńczyk bezmyślnie przytrzymał go w polu karnym. Decyzja sędziego nie mogła być inna niż „jedenastka”, którą pewnie na wyrównującego gola zamienił Cristiano Ronaldo.
https://twitter.com/Amal_R21/status/963876590051446784
Była to jubileuszowa, bo setna bramka Portugalczyka w Lidze Mistrzów w barwach „Królewskich”.
W drugiej odsłonie byliśmy świadkami wielu ciekawych i kombinacyjnych akcji. Można było odnieść wrażenie, że PSG przeważało, bo częściej piłka znajdowała się w okolicy pola karnego gospodarzy. W dodatku bardziej nagimnastykować się w bramce musiał Keylor Navas, więc to, co później stało się na Bernabeu, zaskoczyło niejednego kibica.










