Jedni go kochają, bo sprowadza wielkie gwiazdy, inni uważają go za szaleńca, bo twierdzą, że robi wszystko, by klub popadł w wielkie długi. Florentino Perez, bo o nim mowa, dzięki najnowszym badaniom finansowym udowodnił wszystkim niedowiarkom, że w tym szaleństwie jest metoda.
Sezon 2009/2010 to czas, kiedy największe gwiazdy światowego futbolu skupione w jednym zespole starały się zdominować europejskie rozgrywki. Niestety, Realowi Madryt nie udało się zdobyć żadnego z trzech trofeów, o jakie walczył. Wydawać by się mogło, że olbrzymie wydatki, jakie wiązały się z zakupem nowych zawodników, sprawią, że klub znajdzie się w kiepskiej sytuacji finansowej.

Kosztorys opublikowany na oficjalnej stronie „Królewskich” pokazał, że jest zupełnie inaczej. W minionym sezonie Real Madryt zarobił 442 miliony euro, co jest najlepszym wynikiem w historii klubu. Do tej pory zespół najwięcej zarobił w sezonie 2008/2009, jednak obecny wynik przebija poprzednią sumę o 35 milionów euro.
Olbrzymie przychody sprawiły, że zmniejszyło się zadłużenie klubu. Do tej pory wynosiło ono 327 milionów euro, a w tej chwili Real Madryt jest winny m.in. bankom 245 milionów euro.
Hiszpańskie media podają, że to dopiero początek rekordowych przychodów Realu Madryt. Według analityków, w obecnym sezonie „Królewscy” mogą zarobić nawet 450 milionów euro. Jeśli do tego dojdzie, Real Madryt przebije wszystkie największe firmy współczesnego sportu.











