Mówi się, że to nie pierwszy, ale właśnie drugi sezon, jest najtrudniejszy dla beniaminka. Po dużo lepszym niż się spodziewano początku swojej przygody z polską ekstraklasą przed Podbeskidziem kolejne wyzwanie – udowodnienie swojej przynależności do najlepszych klubów w naszym kraju.
Bielski klub to nie jest na pewno raj finansowy dla zawodników. Z tego powodu nie udało się zatrzymać motoru napędowego zespołu z zeszłego sezonu, Sylwestra Patejuka. Co więcej, na swoim najlepszym bezsprzecznie piłkarzu, TSP nie zarobiło ani złotówki, bo zawodnik po prostu nie przedłużył kontraktu. Mimo to jego odejście przyjęto spokojnie, a trener Robert Kasperczyk wcale nie miał mu tego za złe: – Ucieszyłem się, że chłopak, którego jeszcze chwilę temu miałem w zespole, zagra za moment o Ligę Mistrzów – mówił po jego transferze.

W Bielsku nie załamano rąk, tylko od razu zaczęto poszukiwania następców. W tym celu sztab szkoleniowy zaczął przeczesywać lokalne boiska. I tak, szansę gry w T-Mobile Ekstraklasie dostanie na przykład Kamil Adamek, który przez ostatnie lata grał w… lidze okręgowej (w której strzelał z regularnością Messiego czy Ronaldo), a przez całą karierę nie wyściubił nosa poza czwartą ligę. Przy nim ściągnięty z Czarnych Żagań i mający też za sobą występy w mało znanych klubach w Grecji Fabian Pawela wygląda na niezwykle doświadczonego. Mateusz Niechciał ostatnio występował na zapleczu ekstraklasy (w GKS-ie Katowice i Sandecji), podobnie jak Damian Chmiel, który wrócił z wypożyczenia do katowickiego zespołu. Największym doświadczeniem ze wszystkich sprowadzonych graczy może pochwalić się Damian Szczęsny (wcześniej GKS Tychy), który w całej karierze zagrał na boiskach ekstraklasy… jeden mecz. No, chyba że mówimy o ekstraklasie słowackiej, to od kilku lat podstawowym obrońcą Tartana Preszów był Michal Piter-Bucko. Postanowił on jednak przenieść się nieco na północ, do Bielska właśnie.
Zastąpi on czeskiego defensora, Ondreja Sourka. 29-latek przyszedł do klubu rok temu, ale spodziewanej kariery nie zrobił, dlatego skrócono jego kontrakt i pozwolono mu odejść. Bez większego żalu pożegnano się też z Adrianem Sikorą (przeniósł się do pobliskich Gliwic), Łukaszem Mierzejewskim (pojechał znowu szukać szczęścia za granicą, tym razem w Chorwacji), Liadem Elmalichem (Izraelczyk powrócił do kraju), a także Maciejem Rogalskim, Maciejem Wierzbickim i Tomaszem Górkiewiczem (będą grali w niższych ligach). Za grupą tych graczy nikt płakał nie będzie, chyba że ze szczęścia, bo ich odejście podreperuje budżet klubu.
Szperanie w niższych ligach i wyciągnie stamtąd zawodników to jednak nie tylko wynik dziury w budżecie (mówi się, że ostatni sezon klub skończył z prawie dwumilionowym długiem), ale również przemyślana strategia, o której tak mówił Robert Kasperczyk: –










