7 września Rangers FC rozegrał pierwszy mecz w Lidze Mistrzów po 12 latach przerwy. Powrót do najbardziej elitarnych europejskich rozgrywek zakończył się bolesną porażką 0:4 z Ajaxem. Rangersi w play-offach tych rozgrywek pokonali w dwumeczu 3:2 PSV Eindhoven, a decydującą o wyniku starcia bramkę zdobył Antonio Colak, były płkarz… Lechii Gdańsk. Szkoci trafili do grupy A razem z Liverpoolem, Napoli i Ajaxem, z którym już zdołali przegrać pierwsze spotkanie.
Pierwszy mecz Rangersów w tej edycji Lidze Mistrzów mówiąc delikatnie, optymizmem nie napawa. Wicemistrzowie kraju przegrali w Amsterdamie z Ajaxem 0:4. Z pewnością nie tak wszyscy wyobrażali sobie start tych rozgrywek.
Kibice na Ibrox Stadium musieli jednak czekać 12 lat na występ swoich piłkarzy w najbardziej elitarnych rozgrywkach w Europie. Przypominamy sobie zatem ich poprzednią kampanię w Lidze Mistrzów oraz piłkarzy, którzy wtedy występowali w aktualnym wicemistrzu Szkocji.
Rangers postawili się faworytom
Jako że Rangersi byli wówczas w poprzedzającym sezonie mistrzem kraju, gra w Lidze Mistrzów przysługiwała im automatycznie. Drużyna „The Gers” znalazła się w trzecim koszyku i w fazie grupowej trafiła na Manchester United, Valencię oraz Bursaspor. Dzisiaj właściwie mogliby realnie patrzeć na drugie miejsce w tej grupie, wtedy jednak i United, i Valencia byli dużo mocniejsi.
Nie oznacza to jednak, że Szkoci złożyli broń. W rywalizacji z późniejszym finalistą tych rozgrywek udało się zdobyć jeden punkt na wyjeździe po bezbramkowym remisie. Jednak gdy drużyna sir Alexa Fergusona pojawiła się na Ibrox, Anglicy wygrali 1:0. Warto też nadmienić, że był to gol po rzucie karnym, niewiele brakowało więc Rangersom, aby uniknąć porażki w dwumeczu z finalistą tej edycji. Jeszcze lepiej to wygląda, gdy spojrzymy, że United wcale nie stłamsili Szkotów. Nie, jeżeli w obu spotkaniach padłby remis, to w sumie jakoś mocno byśmy się nie zdziwili. Owszem, „Czerwone Diabły” były lepsze, ale nie była to wielka różnica. Rangersi grali inteligentnie i potrafili dochodzić do okazji.
Mecz na Ibrox z Valencią zakończył się remisem 1:1, a obie bramki w tym spotkaniu zdobył Maurice Edu – wówczas 24-letni piłkarz, defensywny pomocnik nie gra już jednak w piłkę od 2018 roku. Rangersi prowadzili po bramce wcześniej wspomnianego Amerykanina od 34. minuty, jednak tuż po przerwie ten sam zawodnik skierował futbolówkę do własnej bramki. Natomiast rewanż na Mestalla stał juz pod znakiem dominacji Valencii, która wygrała 3:0, dwie bramki strzelił Roberto Soldado.










