Rafael Leao latem przychodził jako młody talent z LOSC Lille. Mało kto w Mediolanie miał wygórowane oczekiwania wobec Portugalczyka. W stolicy Lombardii od początku roku rządził i dzielił Krzysztof Piątek. Polak szybko rozkochał w sobie kibiców Milanu, którzy wznosili go pod niebiosa. Nikt nawet nie myślał o tym, że Rafael Leao może wygryźć byłego zawodnika Cracovii czy Genoi z wyjściowej jedenastki. Dodatkowo przejmujący ekipę Marco Giampaolo miał wznieść Milan i Piątka na jeszcze wyższy poziom.
Natomiast jak się po kilku miesiącach okazało, sprawy potoczyły się zgoła inaczej. Marco Giampaolo nie był w stanie wejść z Milanem na wyższy poziom i po 7. serii gier został zwolniony. Włoch nie mógł znaleźć złotego środka i miotał się w swoich pomysłach taktycznych. Giampaolo jednak obrywał od kibiców nie tylko za taktykę, ale i wybory personalne. Środek pola Biglia – Calhanoglou – Kessie zapewne nawet w najczarniejszych snach nie śni się kibicom Milanu. Dodatkowo zmienianie ofensywnych wariantów i stawianie na Suso w roli „dziesiątki” z całą pewnością nie przysporzyły byłemu trenerowi Sampdorii sprzymierzeńców.
Rafael Leao – beneficjent słabej formy Krzysztofa Piątka
Krzysztof Piątek bardzo słabo wszedł w ten sezon. Polski napastnik mimo siedmiu kolejek za pasem wciąż czeka na pierwszą bramkę z gry w obecnym sezonie Serie A. „Bomber” oba gole strzelił po rzutach karnych w meczach przeciwko Hellasowi Verona i Torino. Jest on cieniem piłkarza, którego widzieliśmy na włoskich boiskach jeszcze w poprzedniej kampanii.
Natomiast w czym leży powód takiej, a nie innej dyspozycji Polaka? Główną przyczyną tak słabego początku sezonu jest gra w ataku Milanu. Piątek jest zupełnie odcięty od drużyny i podań, a jak wiemy, nie jest to piłkarz potrafiący sam wykreować sobie sytuacje. Były snajper Genoi to typowy lis pola karnego. Najlepiej się czuje wtedy, gdy cała drużyna gra pod niego, a on sam ma obok siebie bądź za swoimi plecami zawodnika pracującego na jego korzyść. Kimś takim w Genoi był Christian Kouame, a w Milanie w drugiej części sezonu Lucas Paqueta.
Głównym beneficjentem tego wydarzenia był bez wątpienia Rafael Leao. Portugalczyk szybko przebił się do składu i zdobył zaufanie już byłego szkoleniowca „Rossonerich”, Marco Giampaolo. Leao w przeciwieństwie do Polaka potrafi sam wykreować sytuacje i bardzo dużo gra dla drużyny. Nie boi się zejść w głąb pola, wziąć dwóch piłkarzy na plecy czy poklepać z kolegą z zespołu. Natomiast jak sytuację w momencie transferu przedstawiał Portugalczyk?
– Granie z Krzysztofem Piątkiem? Granie dwoma napastnikami jest lepsze niż jednym. Masz większą szansę na zdobycie gola. Jeden może pozostać w środku, kiedy drugi ma więcej przestrzeni. Przyszedłem, aby pomóc, bez względu na pozycję, na której wystawi mnie trener. Chcę pomóc AC Milan w zdobyciu wyznaczonych celów. Piątek jest znakomitym napastnikiem. Udowodnił swoją wartość w Genoi i kontynuuje strzelanie w AC Milan. Mam nadzieję, że zapewnię mu dużo asyst. Im więcej bramek zdobędzie, tym lepiej dla drużyny – mówił w wywiadzie dla oficjalnej strony „Rossonerich” chwilę po przejściu do Milanu Rafael Leao. Całość znajdziecie .











