Piłkarze „Zielonych” w tym sezonie zaskakują z kolejki na kolejkę. Tym razem również nie zawiedli swoich fanów. Radomiak pewnie pokonał Legię w Warszawie 3:0. Dzięki temu ekipa „Warchołów” zapewniła sobie 4. miejsce w ligowej stawce na koniec bieżącego roku.
Przed sezonem brzmiałoby to niczym żart, lecz w tej chwili takie właśnie są fakty. Zawodnicy z Radomia mają tyle samo punktów co trzeci w tabeli Raków Częstochowa, a w stolicy to oni okazali się górą. Ponadto mimo przeciętnego początku Radomiak w starciu z „Wojskowymi” był drużyną stwarzającą dużo więcej groźnych sytuacji, co – dla niektórych aż nad wyraz – zobrazował końcowy wynik.
Zaczęli nieco anonimowo…
Wspomnieliśmy o tym na początku. Radomiak przez długą część pierwszej połowy grał defensywnie. To Legia była drużyną przeważającą, lecz nie potrafiła tego wykorzystać. To samo mogliśmy usłyszeć z ust Dariusza Banasika na pomeczowej konferencji prasowej.
– Mieliśmy trochę inny plan na ten mecz. Chcieliśmy w niego wejść, tak jak to było ostatnio, dużo odważniej. Legia mocno nas zdominowała po tej krótkiej przerwie na początku spotkania, która, można powiedzieć, wybiła nas z rytmu. Z przewagi legionistów natomiast nie narodziło się nic konkretnego, chociaż zmusiło nas to do cofnięcia się do głębszej defensywy.
Los spotkania odmienił samobójczy gol Mateusza Wieteski w końcówce pierwszej połowy, o czym wspomniał trener Radomiaka na wcześniej przywoływanym spotkaniu z prasą.
– W momencie gdy strzeliliśmy bramkę, mój zespół uwierzył w to, że możemy powalczyć z Legią o zwycięstwo.
Radomiak zdominował drugą połowę
Może nie pod względem posiadania piłki, ale na pewno był dużo bardziej niebezpieczny pod bramką przeciwnika. Piłkarze z Radomia nie dali gospodarzom odpowiednio zareagować na pierwszą bramkę. Prawidłowo asekurowali każdy fragment boiska, dusili każde możliwe zagrożenie w zarodku, po czym w 64. minucie strzelili drugą, a na sam koniec starcia trzecią bramkę.
– Uważam, że druga połowa była zdecydowanie lepsza w naszym wykonaniu. Zainkasowaliśmy kolejne dwie bramki i poza jednym z dośrodkowań Filipa Mladenovicia Legia nie stworzyła żadnego zagrożenia. Bardzo cieszymy się zatem z wyniku – mówił Dariusz Banasik na wyżej wspomnianej konferencji prasowej.














