„Stara Dama” po niezbyt interesującym meczu zwyciężyła w spotkaniu z Chievo Werona 2:0. Juventus zbyt wiele w dzisiejszym spotkaniu nie pokazał, ale miał w swych szeregach Quagliarellę, którego dwie bramki dały kolejny komplet punktów turyńczykom.

Spotkanie na własnym stadionie z przeciętnym Chievo Juventus rozpoczął ze sporymi zmianami w podstawowej jedenastce. Od pierwszej minuty na pojedynek ten wyszli zawodnicy, którzy wcześniej pełnili role tylko rezerwowych, tacy jak Lucio, Quagliarella czy Isla. Nie może to jednak dziwić, zważywszy na fakt, że „Juve” kilka dni wcześniej grało trudny mecz w Lidze Mistrzów z Chelsea, stąd choćby Giovinco, Pirlo czy Vidal dostali trochę odpoczynku.
Mistrzowie Włoch mecz rozpoczęli bardzo spokojnie, dając nawet gościom szansę na oddanie pierwszego uderzenia w spotkaniu. Jednak ze strzałem Jokicia najmniejszych problemów nie miał Buffon, zresztą tak samo jak po drugiej stronie Sorrentino, którego chwilę później pokonać próbował po główce Quagliarella. Włoski napastnik zdecydowanie bliżej zdobycia bramki był w 9. minucie, jednak z jego potężnym strzałem z kilku metrów świetnie poradził sobie bramkarz gości. Po kilku minutach znów dobrą okazję stworzył napastnik gospodarzy, ale tym razem Vucinić. Mocny strzał Czarnogórca nie trafił jednak w światło bramki golkipera z Werony. Przez kolejne długie minuty nic ciekawego na Juventus Stadium się nie działo. Turyńczycy nie mieli pomysłu na sforsowanie obrony Chievo i choć udało im się to w 27. minucie, to wbrew przepisom. Dobrze w pole karne dorzucił Quagliarella, potężnie piłkę z woleja uderzył Isla, ta trafiła pod nogi Vucinicia, który z kilku metrów umieścił ją w bramce, ale… z pozycji spalonej. To mimo wszystko dobrze podziałało na gospodarzy, którym dwie minuty później znów na drodze stanął tylko Sorrentino, wyśmienicie interweniując po strzale Giaccheriniego. Dwie dobre akcje mistrzów Włoch i kolejna dziesięciominutowa przerwa. Taki właśnie obraz miał ten mecz. Do przerwy warto wyróżnić jeszcze techniczne uderzenie Marchisio, a tak, to nic poza tym. Zdecydowanym bohaterem po pierwszych 45. minutach był Sorrentino.
W drugiej części spotkania pierwsze uderzenie miało miejsce dopiero w 51. minucie, próbował Isla, ale niecelnie. Po chwili pomocnik opuścił boisko, a wszedł na nie Vidal, który miał pociągnąć grę mistrza Włoch. Trzy minuty później sporo zamieszania w polu karnym Chievo narobił Vucinić, jednak do posłanej przez niego piłki nie doszedł drugi z napastników, do czego mocno przyczynili się obrońcy gości. Po godzinie gry swój drugi celny strzał oddali goście. Oczywiście nie sprawił on problemów Buffonowi. Fenomenalnie odpowiedział Chiellini, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego włoski stoper świetnie naszedł na piłkę i… uderzenie z kilku metrów znów wybronił bramkarz Chievo! Jednak już minutę później po kolejnym rzucie rożnym Sorrentino, choć bardzo chciał i był niezwykle blisko, to nie był w stanie powstrzymać Quagliarelli. Napastnik popisał się wyśmienitym uderzeniem z nożyc, które przebiło rękawice świetnie dysponowanego golkipera gości. Pięć minut później było już 2:0, a po rękawicach Sorrentino znów do siatki bramkarza z Werony trafił Quagliarella, popisując się celnym strzałem w długi słupek. Po tym trafieniu „Juve” zdecydowanie spuściło z tonu, wiedząc, że ma już w garści trzy punkty. W ostatnich dziesięciu minutach szansę dostał nowy napastnik turyńskiej ekipy, Bendtner, ale były napastnik Arsenalu miał tylko jedną sytuację bramkową, z której oczywiście gola nie było. W końcówce próbował także Vucinić, ale strzelał prosto w golkipera rywali albo obok bramki. Do końca już nic więcej ciekawego się nie wydarzyło, stąd trzy punkty zostały w Turynie, głównie za sprawą dwóch świetnych bramek Quagliarelli.











