Starcie Podbeskidzia z chorzowskim Ruchem niosło ze sobą kilka nowości, a także wydarzeń historycznych. Debiuty w zespole z Bielska- Białej zaliczyli Maciej Korzym oraz Michal Peskovic, a do ksiąg ekstraklasy wpisał się zawodnik „Niebieskich” Łukasz Surma. 37-letni zawodnik rozegrał 453 mecz na boiskach ekstraklasy, tym samym bijąc rekord Marka Chojnackiego. Pierwsza połowa bez historii
Obaj trenerzy dokonali kilku zmian w podstawowych składach. Od gry w bramce „Górali” zapewne odpocznie Richard Zajac, który swoim klopsem z zeszłego tygodnia podarował gdańskiej Lechii 3 punkty, za czerwoną kartkę musiał pauzować Marek Sokołowski. Ich miejsce zajęli wyżej wspomniani Peskovic i Korzym. Oprócz tego Franka Adu Kwame zastąpił Adam Pazio. W drużynie Ruchu także doszło do rotacji w składzie. Trener Jan Kocian zamiast: Helika, Dziwniela, Kowalskiego i Kuświka desygnował do gry kolejno: Kusia, Gigołajewa, Szewczyka i Efira. Początkowa faza meczu to dużo walki z obu stron. Przez pierwsze 20 minut inicjatywa należała do Podbeskidzia, które starało się zagrażać bramce Kamińskiego. Ruch konsekwentnie się bronił i próbował wyprowadzać groźne kontry, z których zresztą nie wynikało za wiele. Później mecz wyrównał się, a obie ekipy wymieniały między sobą ciosy. Najlepszą sytuację do strzelenia bramki miał Michał Szewczyk, który jednak przegrał pojedynek sam na sam bramkarzem „Górali”, a chwilę później opuścił plac gry z kontuzją uda. Swoje szanse miało również Podbeskidzie, ale Maciej Korzym marnował kolejne sytuacje. O pierwszej połowie najlepiej zapomnieć. Bardzo słaba gra i dużo chaosu z obu stron. Remis po pierwszej połowie, jednak ze wskazaniem na gospodarzy.
Co się odwlecze, to nie uciecze…
W przerwie trener Ojrzyński dokonał zmiany, która, jak się później okazało, miała istotny wpływ na dalsze wydarzenia na boisku. Za Roberta Demjana wszedł Krzysztof Chrapek, którego wejście znacznie ożywiło i przyspieszyło grę Podbeskidzia. „Górale” wrzucili drugi bieg i jeszcze z większym impetem niż w pierwszej połowie ruszyli na drużynę gości. Zmasowane ataki przyniosły skutek. Swoją pierwszą bramkę dla nowego zespołu strzelił Maciej Korzym, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym i otworzył wynik spotkania. Gospodarze poszli za ciosem i po licznych próbach rozbili linię obrony gości. W ciągu 13 minut Bielszczanie strzelili jeszcze 2 bramki. Pozostałe dwa gole dołożyli Tomasz Górkiewicz oraz Damian Chmiel. Ruch wyglądał jak bokser po nokaucie, który nic nie był w stanie zrobić. Gospodarze z zadowalającym wynikiem uspokoili grę, wyprowadzając groźne kontry. Szybka reakcja Jana Kociana na boiskowe wydarzenia niewiele zmieniła, bo wprowadzonym Grzegorzowi Kuświkowi i Danielowi Dziwnielowi nie udało się odwrócić losów meczu przez strzelenie chociaż honorowej bramki, nie wspominając już o remisie. Zasłużone i niewątpliwe zwycięstwo Podbeskidzia. Bardzo dobra zmiana Chrapka, wymarzony debiut Korzyma, który strzelił bramkę i zanotował asystę. A Ruch… To raczej była zbieranina piłkarzy przypominających drużynę „Niebieskich”. Pomijając grę w wykonaniu gości, Ruchowi pozostaje jedynie życzyć powodzenia w czwartek w meczu z duńskim Esbjerg fB.











