Po sobotnich emocjach ligowych, w niedzielę w Rosji rozegrano absolutny hit tygodnia – finał krajowego pucharu. Mecz ten wzbudzał spore zainteresowanie, przede wszystkim ze względu na udział w nim aktualnego mistrza i wicemistrza kraju. Rewanżu za marcowy superpuchar nie było i drugie w tym sezonie trofeum padło łupem CSKA.
Przed meczem faworytów należało upatrywać raczej w graczach prowadzonych przez Zico. Chociaż to Rubin jest mistrzem i aktualnie przewodzi w tabeli Premier Ligi, w ostatnim czasie w potyczkach z „Wojskowymi” wyraźnie mu nie szło. Ostatni raz pokonał moskwian u siebie na Centralnym przed trzema laty. Jednak nigdy nie udało mu się chociażby zremisować na Łużnikach, gdzie rozgrywano finał Pucharu Rosji. Także na tym stadionie miała miejsce tegoroczna potyczka o krajowy Superpuchar, w której piłkarze ze stolicy już pod wodzą Zico pokonali czempionów, mając w przeciągu całego starcia wręcz przygniatającą przewagę. Kurban Bierdyjew i jego ekipa bardzo się chcieli zrewanżować niegdyś znakomitemu piłkarzowi i jego drużynie. Od pierwszej minuty zawodnicy obu zespołów pokazywali, jak bardzo zależy im na zdobyciu tego prestiżowego trofeum. Mecz toczył się w szybkim tempie, a nieco więcej inicjatywy mieli gospodarze. Często w polu karnym Siergieja Ryżykowa gościł Owuo Moussa Maazou, ale blok obronny czempionów radził sobie z zawodnikiem z Nigru. W 11. minucie Wasilij Bieriezucki udanie przeciął podanie Hasana Kabze do Alejandra Domingueza. Argentyńczyk 120 sekund później wyszedł na czystą pozycję i znalazłby się w świetnej sytuacji, gdyby nie sfaulował go Paweł Mamajew. Sędzia Stanisław Suchina nie okazał się łaskawy dla młodego pomocnika i bez mrugnięcia okiem odesłał go do szatni, pokazując mu czerwoną kartkę. Uderzenie Domingueza z rzutu wolnego po tym przewinieniu na rzut rożny wybił Igor Akinfiejew. Pomimo że CSKA musiał grać w dziesiątkę, nie przestawał atakować. W 24. minucie po podaniu Daniela Carvalho soczyście uderzył Maazou, ale bramkarskim kunsztem popisał się Ryżykow. W odpowiedzi niecelny strzał z dalszej odległości oddał McBeth Sibaya. CSKA wyraźnie dominował na boisku. Jednak Maazou, Jurij Żyrkow czy Wasilij Bieriezucki nie potrafili znaleźć drogi do siatki Rubinu. Po nieco ponad dwóch kwadransach gry kapitalną okazją zmarnowali mistrzowie. Z dośrodkowaniem Domingueza minął się Christian Noboa, a czujny Akinfiejew uniemożliwił oddanie strzału Romanowi Szaronowowi. Przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę po raz kolejny szczęścia z dystansu próbował Żyrkow, ale Ryżykow kolejną znakomitą paradą uratował swój zespół.
Kurban Bierdyjew musiał być zły za to, co pokazali jego podopieczni w pierwszej połowie. Pomimo że CSKA od ponad pół godziny grał w osłabieniu, nadal miał zdecydowaną przewagę. Nie zmieniło się to w drugiej części spotkania. Aktywnością w teamie „Wojskowych” wyróżniali się Carvalho, Maazou i Żyrkow. Tuż po strzale tego ostatniego z ostrego kąta w dobrej sytuacji znalazł się Sibaya, ale jego uderzenie po podaniu Gokdeniza Karadeniza zatrzymało się na słupku.
Mecz powoli zbliżał się do końca, a szkoleniowcy zdecydowali się na zmiany. W Rubinie za Rjazancewa pojawił się Aleksandr Bucharow, w CSKA w miejsce ogromnie zmęczone Maazou Milos Krasić. W 81. minucie kontrowersyjna sytuacja miała miejsce w polu karnym gospodarzy. Wasilij Bieriezucki, interweniując, powalił Domingueza. Sędzia jednak nie użył gwizdka, uznając, że defensor Sbornej najpierw trafił w piłkę. Podopieczni Zico nie ustawali w atakach. Jednak zmęczenie dawało znać o sobie i ich akcje nie były już tak dynamiczne. Rubin nadal nie potrafił poważnie zagrozić bramce Akinfiejewa. Gdy wszyscy szykowali się do dogrywki, piłkę tuż przed „szesnastką” czempionów piłkę dostał Jewgienij Ałdonin. Defensywny pomocnik moskwian bez zastanowienia strzelił na bramkę tak precyzyjnie, że Ryżykow nie miał żadnych szans na wyciągnięcie tej piłki. Na ławce rezerwowych miejscowych radości nie było końca. Goście spróbowali przycisnąć, ale nic im to nie dał. Puchar Rosji pozostał w stolic największego kraju świata. CSKA udało się obronić trofeum, a Zico już drugi raz w tym sezonie pokonał Kurbana Bierdyjewa w meczu tak wysoką stawkę. Wicemistrzowie znowu pokonali czempionów, przeważając przez cały mecz i nie dając swoim przeciwnikom żadnych szans. Jeżeli zawodnicy brazylijskiego szkoleniowca będą w ten sposób prezentować się w lidze, o tytuł mogą być spokojni.










