Alexandar Prijović golem z 69. minuty meczu rozstrzygnął kolejny finał krajowego pucharu, chociaż dyskusje po meczu będą bardziej skupione na tym, co działo się na trybunach.
Zaczęło się bardzo efektownie, ale nie z czysto piłkarskiego powodu. Prawdziwą ucztę na trybunach urządzili kibice zarówno Lecha, jak i Legii. Efekt był też widoczny poza stadionem…
Na obiekt zawitał Prezydent Polski, Andrzej Duda, ale został przez fanów z obu stron wygwizdany, gdy przywitał go stadionowy spiker.
https://twitter.com/Avanti_Ultras_/status/727139524501995520
Początek spotkania przyniósł sporo emocji za sprawą uderzeń Pawłowskiego z jednej strony (zatrzymanego dopiero przez słupek bramki Arkadiusza Malarza) i Nikolicia z drugiej.
Po pierwszych minutach sytuacja się uspokoiła i inicjatywę przejęła Legia. Lech ustawił się głębiej na własnej połowie, w ustawieniu 1-4-4-2, a Legia prowadziła atak pozycyjny – z marnym efektem. To, co sprawdziło się w ekipie Stanisława Czerczesowa, to przede wszystkim znak firmowy rosyjskiego szkoleniowca, czyli pressing. Poza tym działo się niewiele, a najbardziej wyróżniającym się piłkarzem był reprezentant Polski, Michał Pazdan.
https://twitter.com/cwiakala/status/727147277568086016
Druga część zaczęła się jeszcze gorzej. Nawet niezłe tempo siadło, emocji brakowało, a obie strony irytowały niecelnymi zagraniami. Po godzinie gry szkoleniowiec Legii postanowił zareagować, wprowadzając na boisko Guilherme za mało efektywnego Ondreja Dudę. I to Brazylijczyk swoją determinacją wywalczył warszawianom gola, którego zdobył Prijović.











