W meczu o pierwsze miejsce w grupie A lepsza okazała się drużyna z Paryża. Bramki zdobywali Lavezzi i Thiago Silva. Gola dla Porto strzelił Martinez.
Nie ma wątpliwości, kto lepiej zaczął ten mecz. PSG atakowało raz za razem. Pierwszą groźną akcję miał już w 4. minucie van der Wiel. Strzał, mimo iż celny, nie zmienił wyniku meczu. Później zobaczyliśmy kilka akcji, jednak każda niezbyt groźna. Bardzo często ataki były przerywane przez obronę Porto. To przełożyło się na rzuty rożne, których do 26. minuty PSG miało aż siedem.
W 24. minucie powinna paść bramka dla gospodarzy. Nawalił jednak Zlatan Ibrahimović. Piłka została świetnie zagrana na piąty metr, jednak piłkarz spudłował. Chwilę później kibice paryskiej drużyny wstrzymali oddech. Gra została przerwana, a wszystko dlatego, że było ryzyko kontuzji Thiago Silvy. Jak się okazało chwilę później, wszystko było w porządku.
A jeszcze chwilę później Thiago Silva to potwierdził, strzelając bramkę. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego obrońca świetnie uderzył piłkę głową. Futbolówka odbiła się jeszcze od poprzeczki, ale najważniejsze, że wpadła do bramki. To jednak nie zatrzymało Porto. Gracze potrzebowali zaledwie czterech minut na zdobycie bramki. Jackson Martinez w trudnej sytuacji wbił piłkę głową z kilku metrów. Błąd krycia, a bramkarz był bez szans.
Pod koniec pierwszej połowy szansę ponownie miał Thiago Silva. Tutaj jednak Helton zabłysnął świetną interwencją. W pierwszej połowie widzieliśmy aż 26 rzutów wolnych, 22 faule i 11 rzutów rożnych. Nie brakowało więc stałych fragmentów i emocji. Pozostało tylko czekać na drugą część meczu.
Niestety, na początku drugiej połowy niewiele się działo. W ciągu 15 minut można wyróżnić dwie ciekawe akcje. Najpierw w 51. minucie świetnej okazji nie wykorzystał Menez. Strzał był piękny, ale niestety zabrakło bramki. Dziesięć minut później Lavezzi zdobył bramkę. Ale jaką! Z niesamowitego kąta uderzył piłkę po ziemi na krótszy słupek. Wydawało się, że bramkarz nie będzie miał żadnych problemów. Jakimś cudem jednak piłka zmieściła się pod nim i wylądowała w bramce!
Porto utraciło korzystny dla nich remis i musiało ruszyć do ataku. Portugalska drużyna miała kilka okazji, ale żadnej nie udało jej się wykorzystać, a cenne minuty uciekały. Tymczasem PSG nie zasypiało i ekipa stworzyła sobie kilka ciekawych okazji do podwyższenia prowadzenia. Szczególnie warto wyróżnić akcję z 80. minuty zakończoną strzałem Ibrahimovicia. Pod sam koniec ponownie przycisnęło Porto. Kilka groźnych akcji nie przyniosło nic i mecz zakończył się zwycięstwem paryskiej ekipy. PSG wygrywa grupę, a wszystko dzięki Lavezziemu.
Babol Heltona babolem roku.