Wielokrotnie podczas oglądania meczu piłkarskiego emocje, które boiskowe wydarzenia wywołują wśród kibiców, sięgają zenitu, zwłaszcza, jeśli pojawiają się kontrowersyjne sytuacje. Aby uniknąć nieporozumień, włoska federacja futbolu zaaprobowała wprowadzenie od przyszłego sezonu innowacyjnego rozwiązania.
Najczęstszym powodem wywołującym negatywne reakcje, obok niespecjalnej dyspozycji ukochanej drużyny, są oczywiście błędy sędziowskie. O nich dyskusje pomiędzy kibicami drużyn przeciwnych mogą trwać do białego rana, a konsensusu będzie brak, bo jak powszechnie wiadomo, sędziowie zawsze gwiżdżą na korzyść przeciwnika.
Aby wyeliminować czynnik błędu ludzkiego, wprowadza się coraz częściej na sportowe salony dobrodziejstwa współczesnej technologii. Jakie są wymierne korzyści takiej sytuacji, wiedzą chyba najlepiej kibice piłki siatkowej.
Jeśli chodzi o piłkę, która częstszy kontakt ma z nogami drużyn grających, sprawa jest wciąż otwarta. Technologia wkroczyła już na piłkarską murawę, ale jakby troszkę niepewna swojej roli stoi w narożniku, nieśmiało zerkając w stronę boiska.
Każdorazowo, kiedy pojawia się sporna sytuacja, w której przegrywa bądź odpada z rozgrywek drużyna zawdzięczająca taki stan rzeczy arbitrom, pojawia się problem braku możliwości zobaczenia powtórki. Dopiera taka krótka analiza powinna być czynnikiem decydującym o zdiagnozowaniu konkretnej sytuacji. Tak przynajmniej twierdzą zwolennicy wsparcia technologicznego w piłce. Kibice z drugiej strony barykady podają argumenty o tradycji i pewnym elemencie kultury piłkarskiej, w którą wpisują się błędy arbitrów.
Czy analiza video w trakcie trwania meczu zostanie wprowadzona do boiskowego krwiobiegu? Czas pokaże. Póki co, techniką, która w niektórych ligach zyskała aprobatę krajowych federacji już na dobre, jest Goal-line technology. Technika wykluczająca błąd w wyrokowaniu o tym, czy piłka rzeczywiście przekroczyła swoim obwodem linię bramkową, wkrada się pomału do Serie A.
Włoska Federacja Futbolu zaaprobowała wprowadzenie od przyszłego sezonu innowacyjnego rozwiązania. Kluby grające na co dzień w granicach sławnego buta już od dłuższego czasu sugerowały wykorzystanie tej techniki w swojej ojczyźnie. Jak widać, głosy te nie pozostały bez echa.
– Jestem przekonany, że technologia ta będzie stosowana w lidze z początkiem następnego sezonu. To nieodwołalne – to słowa prezydenta włoskiej federacji Carlo Tavecchio.
Prawdopodobnie systemem, który użyty zostanie we Włoszech będzie „Hawk-Eye”. Pomysł mechanizmu zrodził się w 1999 roku. Opiera się on na wykorzystywaniu kamer „szybkiego reagowania” rozmieszczonych dookoła boiska i czujników oraz metodzie triangulacji. Arbiter natychmiastowo powiadamiany jest o sytuacji, w której piłka przekroczyła linię bramkową. System z powodzeniem funkcjonuje w takich rozgrywkach sportowych jak krykiet, snooker czy tenis.
Jak dotąd Serie A miało niechlubną opinię ligi, w której „ustawianie” meczy jest tak powszechne, jak niedzielny kac u studenta. Żywmy nadzieję, że wraz z wzrostem znaczenia w futbolu dobrodziejstw płynących z rozwoju cywilizacyjnego, wykluczą one spekulacje dotyczące boiskowych niejasności. Wszak cięższą wydaje się być próba przekupienia systemu kamer niż sędziego.











