Bezmyślność czy głupota? Przypadki dopingu w piłce nożnej


Bramkarz Ajaksu Amsterdam, Andre Onana, zawieszony za doping. Przyjrzyjmy się podobnym przypadkom w historii futbolu

6 lutego 2021 Bezmyślność czy głupota? Przypadki dopingu w piłce nożnej

Przypadki stosowania dopingu znane są od bardzo dawna. Gdyby ktoś zapytał jednak, gdzie najczęściej jest stosowany, wiele odpowiedzi padałoby zapewne na lekkoatletykę. Sportowcy uprawiający królową sportu od lat usiłują oszukać rzeczywistość i spróbować zdobywać triumfy dzięki przyjmowaniu niedozwolonych środków. Te mają poprawiać ich wydolność, koncentrację, regenerację czy przede wszystkim siłę. Okazuje się, że świat piłki nożnej nie jest wcale pozbawiony przypadków, w których zawodnicy stosowali środki pomagające im w rywalizacji. Przyjrzyjmy się bliżej niektórym z nich.


Udostępnij na Udostępnij na

Piątkowa informacja o tym, że Kameruńczyk Andre Onana właśnie został oficjalnie zawieszony przez UEFA w prawach piłkarskich, jest tematem numer jeden w wielu stacjach telewizyjnych. Bramkarz Ajaksu Amsterdam został przez organ dyscyplinarny pozbawiony praw do występów zarówno w klubie, jak i reprezentacji. Nie jest to jednak odosobniony przypadek, a historia piłki nożnej zna już niestety podobne sytuacje.

„To była pomyłka bramkarza”

Bramkarz Andre Onana został zawieszony przez UEFA. Okazało się, że przeszedł pozytywnie kontrolę na przyjmowanie środka o nazwie Furosemid. Został on wykryty w próbce moczu bramkarza 30 października 2020 roku.

Przypomnijmy, że Furosemid jest od 1988 roku na liście środków dopingujących. Wiemy jednak, że w klasycznym rozumieniu tego słowa środek ten z dopingiem ma niewiele wspólnego. Niestety jest on często wykorzystywany przez sportowców uprawiających dyscypliny takie jak boks, MMA i inne sporty walki. Pomaga on w błyskawicznej utracie masy ciała, przez co pozwala np. zakwalifikować się do niższej kategorii wagowej.

Sam Furosemid nie daje gwarancji straty kilogramów, ale jest niezbędny dla procesu diurezy, która to z kolei powoduje szybką utratę wody w organizmie. Z tego powodu stał się niegdyś nieodłącznym elementem w kulturystyce, ponieważ dzięki diurezie, która „przeczyszczała” organizm, ten mógł być wypłukany z wszystkich środków dopingujących. Stawało się wówczas prostsze unikanie kar za ewentualne wykrycie niedozwolonej substancji przez sportowca w trakcie zawodów.

Holenderski klub wskazał, że jego zawodnik po prostu chciał się szybciej wyleczyć i że ta pozytywna kontrola była konsekwencją nieuważnego błędu po stronie bramkarza. Oczywiście klub sprecyzował, że UEFA uznała, iż jego zawodnik nie miał zamiaru świadomie zażywać Furosemidu i dlatego też Holendrzy zdecydowali się zaapelować do TAS. Wiemy jednak, że przypadek Onany nie jest odosobniony. Warto przyjrzeć się podobnym. W historii futbolu zdarzały się takie sytuacje już wcześniej.

„Witaminy” na wakacjach

Pierwszym, o którym należy wspomnieć, jest francuski pomocnik, Samir Nasri, który został wykluczony z piłki nożnej na sześć miesięcy. Okres ten później został wydłużony do 18 miesięcy po odwołaniu się od inspektora etyki i dyscypliny UEFA przeciwko pierwotnej sankcji. Organ ten stwierdził, że Nasri mocno naruszył przepisy antydopingowe z 2016 roku. Były reprezentant Francji został uznany za winnego stosowania środków dopingujących z naruszeniem Światowego Kodeksu Antydopingowego. Po ponad roku Samir wrócił na boisko dopiero na początku 2019 roku w koszulce West Hamu.

Wszystko zaczęło się od wakacji Francuza, które piłkarz spędzał w Stanach Zjednoczonych. W pewnym momencie poczuł się bardzo słabo i konieczne było odwiezienie go do najbliższego szpitala. Tam podano mu kroplówkę, która zamiast pomóc piłkarzowi, zaszkodziła mu pod względem jego dalszej kariery piłkarskiej.

Drip Doctors, klinika z siedzibą w Los Angeles, opublikowała zdjęcie Nasriego na swoich kontach w mediach społecznościowych w grudniu 2016 roku, stwierdzając, że zapewniła mu w pełni sprawdzoną kroplówkę. Przyznała także, że chciała bardzo „pomóc” zawodnikowi dojść do jak najszybszego zdrowia, w tym zachować nawodnienie. Było to szczególnie ważne dla piłkarza podczas pracowitego sezonu. W tamtym momencie były reprezentant „Trójkolorowych” grał w hiszpańskiej La Lidze w barwach Sevilli i był na wypożyczeniu z Manchesteru City.

W wywiadzie udzielonym gazecie francuskiej „L’equipe” Nasri opisywał tamte zdarzenia:

„Byłem na rodzinnych wakacjach około 26 grudnia w Stanach Zjednoczonych. Zachorowałem, miałem jakiegoś wirusa. Przez dwa dni bez przerwy nie wychodziłem z pokoju, wymiotowałem, miałem silne bóle głowy i ciągle musiałem korzystać z toalety. Prosiłem, aby zadzwoniono do mojego przyjaciela i powiedziano mu, żeby znalazł mi lekarza, który mógłby się mną zaopiekować. Powiedział mi, że jest taka klinika, która mnie wzmocni dzięki utracie wagi przy jednoczesnym wzmocnieniu organizmu. Było to istotne, zwłaszcza że dwa dni później miałem wrócić do Sewilli i musiałem wznowić trening. Powiedziałem ok”.

Sprawa się ciągnęła, a UEFA wszczęła postępowanie dyscyplinarne przeciwko Nasriemu w marcu 2017 roku, twierdząc, że: „Gracz Samir Nasri został uznany winnym zastosowania zabronionej metody zgodnie z podrozdziałem M2, par. 2 listy zabronionych środków według Światowej Agencji Antydopingowej”. W tym kontekście organ kontrolny, etyczny i dyscyplinarny zdecydował o zawieszeniu Samira Nasriego na sześć miesięcy za naruszenie przepisów antydopingowych UEFA.

Później okazało się, że piłkarz w klinice otrzymał ponad 500 mililitrów dożylnego wlewu witamin, które stanowiły kontynuację mikroskładników odżywczych. Zgodnie z przepisami WADA limit wlewu dla sportowców wynosił tylko 50 mililitrów na każde sześć godzin, a wniosek Sevilli o zwolnienie Nasriego z mocą wsteczną został oficjalnie odrzucony w lutym 2017 roku przez UEFA, której decyzja została podtrzymana przez Sportowy Sąd Arbitrażowy.

Legendarny Barthez nie taki święty

O ile przypadek Nasriego można uznać za „wypadek” przy pracy, tak sytuacja z francuskim bramkarzem Barthezem już taka nie jest. W 1995 roku golkiper „Trójkolorowych” przeszedł pozytywnie test na środek anaboliczny. Ponadto u bramkarza została wykryta obecność w organizmie środka pochodzącego z konopi indyjskich. To wszystko miało miejsce przed spotkaniem monakijczyków w lidze, których bramki miał bronić Francuz.

Francuska Federacja Piłki Nożnej nie pozostała Barthezowi dłużna i zrobiła to, co musiała. Kara nie była jednak aż tak surowa. Fabian został zawieszony na cztery miesiące, w tym dwa w zupełnej izolacji w klubie. Razem z nim karę otrzymało także kilku innych graczy, między innymi reprezentant Bordeaux – Franck Fontan, przedstawiciel PSG – Oumar Dieng i gracz Cannes – Gilles Hampartzoumian.

Dla Bartheza nie była to sytuacja najlepsza. Przed incydentem z marihuaną Francuz opuścił Olympique Marsylię i przeniósł się do Monaco. Dyrekcja z księstwa nałożyła na niego karę finansową. Na szczęście dla Fabiena sprawa ucichła, Francuz się otrząsnął i zajął miejsce w narodowej kadrze w odbywających się w Anglii mistrzostwach Europy. „Trójkolorowi” po przegranym w karnych półfinale z Czechami zajęli razem z Anglikami trzecie miejsce.

Pomimo dosyć nieciekawego początku Barthez pobyt w Monaco zaliczył do bardzo udanych. 189 występów, a w tym dwa mistrzostwa kraju w sezonach 1996/1997 i 1999/2000 to na pewno dobry wynik. W księstwie także budował swoją solidną formę, dzięki czemu stał się bramkarzem legendą nie tylko w ekipie „Trójkolorowych”. W Monaco na stałe zapisał się w wąskim gronie bramkarskich legend.

Nie-Boski Diego

O Argentyńczyku Diego Maradonie mówi się, że w swoich czasach gry w piłkę nożną uchodził za jednego z najlepszych zawodników na świecie. Wielu uważa, że był najlepszy w historii futbolu w ogóle. Niestety doping nie ominął jednak tego fenomenalnego zawodnika, a wszystko zaczęło się od komunikatu prasowego, który został opublikowany przez FIFA w nocy z środy na czwartek, czyli po meczu Argentyńczyka z Nigerią.

„Zawodnik biorący udział w mistrzostwach świata uzyskał pozytywny wynik testu w pierwszej rundzie”

Szybko wraz z taką deklaracją narosła plotka. Najbardziej podejrzanym graczem był wówczas Diego Maradona. Informacje o nielegalnym stosowaniu środków zostały następnie potwierdzone przez prezydenta Federacji Argentyńskiej, a finalnie przez FIFA. Analiza przeprowadzona po meczu Argentyna – Nigeria przez laboratorium Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles wykazała obecność efedryny w moczu argentyńskiego kapitana po wchłonięciu leku, który zawierał tę zakazaną substancję. Nie obyło się bez usprawiedliwień. Według dr Ferreta „jakiś” środek został Maradonie podany bez jego wiedzy na przyśpieszenie zbicia wagi. Specjalista nie dodał jednak, że działał on też jako stymulant rozwijający refleks i szybkość, więc możliwe, iż został podany nieprzypadkowo.

Po tym, jak druga opinia laboratorium potwierdziła wcześniejszy test, Komitet Organizacyjny FIFA zebrał się jako mały komitet w Dallas i uznał Diego za winnego. Przedstawiono oficjalny komunikat, który zebrano i przedstawiono w czterech punktach:

Punkt 1. Obie analizy próbek moczu dały pozytywne wyniki. Zawodnik Diego Armando Maradona z reprezentacji Argentyny naruszył zatem przepisy antydopingowe podczas meczu Argentyna – Nigeria.
Punkt 2. Argentyński Związek Piłki Nożnej poinformował Komitet Organizacyjny Mistrzostw Świata FIFA, że wycofuje zawodnika Maradona z mistrzostw świata.
Punkt 3. Biorąc pod uwagę tę decyzję, FIFA zbada dyscyplinarne aspekty tej sprawy po mistrzostwach świata. Dopóki sprawa nie zostanie ostatecznie rozstrzygnięta, zawodnik Maradona zostaje zawieszony we wszelkiej działalności piłkarskiej.
Punkt 4. Zgodnie z zasadami ustanowionymi przez FIFA i jej regulaminami w sprawach tego rodzaju, jeśli tylko jeden zawodnik drużyny zostanie uznany winnym naruszenia regulaminu, nie ma to żadnego wpływu na wynik meczu.

Dla Diego to był koniec przygody na mundialu w Stanach Zjednoczonych odbywającym się w 1994 roku. Nie była to jedyna taka sytuacja dla Maradony. W 1991 roku Argentyńczyk miał pozytywny wynik w meczu włoskiej najwyższej klasy rozgrywkowej w barwach Napoli. Wykryto wówczas obecność środka w organizmie, który był konsekwencją sięgnięcia po kokainę. Federacja włoska zawiesiła Diego na 15 miesięcy.

W meczu z Grecją w Bostonie Maradona strzelił wspaniałego gola. Uważa się, że odkrył geniusz w Meksyku w 1986 roku. W Stanach Zjednoczonych liczono ponownie na jego talent, ale po spotkaniu przeciwko Nigerii jego kariera przybrała kolejny obrzydliwy zwrot.

O nich też mówiono

Oprócz wymienionych wyżej byli także inni, którzy w mniejszym lub większym stopniu wprowadzali do organizmu nielegalne środki. W 2004 roku Adrian Mutu został zwolniony przez Chelsea po pozytywnym wyniku testu na obecność kokainy. W styczniu 2010 roku doszło do ponownego incydentu. Po meczu z Fiorentiną ponownie uzyskał wynik pozytywny na obecność sibutraminy. To środek, który zmniejsza apetyt. Piłkarz zawieszony został na dziewięć miesięcy przez włoski sąd antydopingowy.

Obok niego stawia się obrońcę Manchesteru City, czyli Kolo Toure. Zawodnik zawieszony został wówczas na sześć miesięcy w 2011 roku przez Angielski Związek Piłki Nożnej. W obliczu dwóch lat zawieszenia w reprezentacji Wybrzeża Kości Słoniowej udało mu się udowodnić swoje dobre zamiary i otrzymał przez tamtejszy związek mniejszą karę. W tym celu musiał wykazać, że spożywał preparat odchudzający bez chęci poprawy swoich wyników.

Głośno było niegdyś o bramkarzu PSG, Bernardzie Lamie, który uzyskał pozytywny wynik w 1997 roku. Ten zawodnik z kolei został zawieszony na pięć miesięcy, z czego dwa w izolacji klubowej. To przypadek podobny do Bartheza. Jego zespół postanowił wtedy go odsunąć od składu. Lama wówczas nie miał innego wyjścia, jak tylko zostać wypożyczonym do West Hamu i szukać szansy na Wyspach. W końcu został powołany z francuską drużyną na mistrzostwa świata 1998, ale bramkę już wtedy stracił kosztem niejakiego Fabiena Bartheza.

***

Jak widać, przypadek Onany nie jest odosobniony. Piłkę nożną coraz bardziej weryfikuje się pod kątem testów na obecność środków dopingujących. Kary za wykrycie w organizmie czegokolwiek niedozwolonego wiążą się nie tylko z finansowymi stratami, ale przede wszystkim sportowymi. Przerwa w grze może mocno wpłynąć na dalszą karierą zawodnika, a nikt nie chce stracić lat, ponieważ nie da się kupić straconego czasu żadnymi pieniędzmi.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze