Za nami mecz reprezentacji młodzieżowej przeciwko Węgrom. Podopieczni Marcina Dorny po bardzo przyzwoitych 75 minutach i jednym słabszym kwadransie zremisowali z naszymi historycznymi przyjaciółmi 1:1. Co można powiedzieć po spotkaniu na Arenie Lublin? Stracony gol w doliczonym czasie gry, poprzedzony serią błędów, rzuca nieprzyjemny cień na całkiem dobre widowisko, jakie stworzyli nasi młodzi kadrowicze. Kilka spraw wypada jednak pochwalić.
Plusy meczu
Postawa Jarosława Jacha
Stoper Zagłębia Lubin naprawdę zaimponował w meczu przeciwko Węgrom. Wysoki środkowy obrońca podchodzący do rzutu wolnego w celu oddania bezpośredniego strzału? Chyba każdemu kojarzy się to z silnym uderzeniem w stylu Davida Luiza. Jach uznał, że lepszy będzie techniczny strzał lewą nogą i właśnie w ten sposób pokonał bramkarza naszych rywali. To jednak nie wszystko. Wychowanek Lechii Dzierżoniów był po prostu najlepszym piłkarzem na boisku. Mnóstwo odbiorów, perfekcyjne wyprowadzanie piłki, spokój. Widać, że gra regularnie na wysokim poziomie. Wygląda na to, że w tym momencie odjechał swojemu partnerowi ze środka defensywy, czyli Pawłowi Dawidowiczowi, grzejącemu ławę w niemieckim Bochum.
Łukasz Moneta jako lewy obrońca
Marcin Dorna musiał zrobić coś z brakiem swojego etatowego lewego obrońcy, czyli Pawła Jaroszyńskiego. Dość niespodziewanie zdecydował się na wariant z nominalnym skrzydłowym, czyli Łukaszem Monetą, zamiast Jonatanem Strausem. Rezultat był nadspodziewanie dobry, zawodnik Ruchu Chorzów imponował spokojem w grze defensywnej, do czego dorzucał nieustanne zagrożenie pod bramką rywala. Były gracz Legii Warszawa to jeden z najlepiej dośrodkowujących młodzieżowców w Polsce, co również było widoczne. Czyżby godny konkurent dla Jaroszyńskiego?
Mariusz Stępiński z piłką przy nodze
Bardzo dojrzał nam były już snajper Ruchu Chorzów. Technika, drybling, zastawianie się, udział w grze kombinacyjnej. W tym wszystkim było widać dużą klasę, wyższą niż u kolegów z zespołu. Gdy wyjeżdżał po raz pierwszy, wątpliwości były uzasadnione. Teraz ich być nie powinno. Mariusz Stępiński pod względem piłkarskim jest gotowy na podbój Zachodu. Szkoda tylko, że…
Minusy
Mariusz Stępiński strzelający na bramkę
… klasa klasą, ale ze skutecznością pan Mariusz był w Lublinie na bakier. Kilka razy piłka odskakiwała w nieodpowiednim momencie, innym razem ktoś blokował uderzenie, jeszcze innym po prostu uderzał niecelnie. Prawdopodobnie była to tylko dyspozycja dnia, niemniej przy minimalnej skuteczności napastnik zapewniłby nam zwycięstwo, a Węgrom odebrał ochotę do gry. Tego dziś wyraźnie zabrakło.











