Po nieudanym początku sezonu spowodowanym kontuzją, a następnie słabą dyspozycją Arkadiusz Milik na nowo pokazuje swoje ponadprzeciętne umiejętności piłkarskie. Gol w reprezentacji oraz dwa trafienia dla Napoli były potrzebne mu niczym antidotum dla śmiertelnie chorego. To znakomita wiadomość dla Jerzego Brzęczka i Ancelottiego, którzy z Milikiem wiążą duże nadzieje. Oby był to początek regularnych zdobyczy bramkowych Polaka.Trzy gole w dwóch meczach dają spokój i komfort psychiczny, którego tak bardzo potrzebował Arkadiusz Milik. Jego lewa noga ponownie stała się skarbem narodowym, a najwięksi krytycy przynajmniej na chwilę odpuszczają wylewanie ton hejtu w jego kierunku. Wydaje się, że jest to idealny moment na to, żeby zacząć zdobywać bramki seriami.
„Niech strzela Milik”
Każdy zna te przezabawne memy, w których wyśmiewana jest skuteczność, a raczej jej brak, Arka Milika. Zmarnowane sytuacje czy to w reprezentacji, czy w klubie są mu wypominane przy każdej możliwej okazji. Wyśmiewanie i dokuczanie Arkowi stało się w pewnym momencie wręcz modą. Zmarnowana sytuacja? Trzeba napisać, że to oczywiste, bo przecież Milik. Słaby mecz? Internetowi eksperci od razu diagnozują, że on do gry w piłkę się zwyczajnie nie nadaje. Jeszcze pół biedy, jeśli nie trafiał w klubie. Prawdziwa jazda zaczynała się przy meczach reprezentacji. Przez pewien czas był najbardziej krytykowanym polskim piłkarzem, a momentami hejt pozostawał naprawdę poniżej jakiegokolwiek poziomu. Teraz „zaszczyt” liderowania w tym aspekcie przejął jego klubowy kolega.
Najgorsze w tej sytuacji było to, jaki wizerunek wykreowano wobec osoby Arka. Przede wszystkim był on nieprawdziwy. Jasne, nie wykorzystał wielu sytuacji, ale co z tego? „Gole są jak keczup. Czasami jest ich mniej, niż tego oczekujesz, a potem pojawiają się wszystkie naraz”. Tak van Nisterlooy pouczał kiedyś Higuaina i trzeba przyznać, że jest w tym sporo prawdy. 17 goli z poprzedniego sezonu Serie A zdaje się to potwierdzać. Miejmy nadzieję, że prześmiewcze hasła typu „niech strzela Milik” są już melodią przeszłości.
Reprezentacja potrzebuje Milika w najlepszej formie
Gol z Niemcami na Stadionie Narodowym, bramka z Irlandią Północną podczas Euro 2016, a także wiele innych ważnych trafień. Milik to kluczowa postać polskiej drużyny narodowej. Kibice zawdzięczają mu sporo pięknych momentów i na pewno nie obraziliby się, gdyby było ich więcej. Szansę na to są duże, a jego ostatnie występy pozwalają wierzyć, że w meczach reprezentacji będziemy oglądać wychowanka Rozwoju Katowice od pierwszej minuty.
Wpływ na to ma nie tylko dobra forma, ale także znakomita współpraca Milika z Robertem Lewandowskim. Gdy na murawę wychodzili razem, wielokrotnie udowadniali, że bardzo dobrze rozumieją się na boisku. Miało to przełożenie na grę całego zespołu. Duet został przymusowo rozdzielony przez jedną, a następnie drugą ciężką kontuzję Arka. Dzisiaj, gdy z jego zdrowiem jest wszystko w porządku, może okazać się ważnym elementem w układance Jerzego Brzęczka. Swoją przydatność pokazał w ostatnim meczu z Macedonią Północną. Piękne uderzenie w długi róg bramki to znak rozpoznawczy Milika.











