Przegrał jako piłkarz, wygrał jako człowiek


Homoseksualizm w futbolu to temat tabu. Gdy niedawno współzałożyciel i prezes Kampanii Przeciwko Homofobii, Robert Biedroń, wyznał, że jeden z piłkarzy Legii Warszawa jest homoseksualistą, przy Łazienkowskiej zawrzało, a piłkarze w szatni zaczęli podejrzanie na siebie patrzeć. Do tej pory na świecie tylko jeden zawodnik przyznał się do odmiennej orientacji seksualnej – to Anglik Justin Fashanu. Coming-out był jednak początkiem końca jego nieźle zapowiadającej się kariery. Znienawidzili go fani, wykpiwali koledzy z zespołu, menedżerowie szykanowali, a jeden z kibiców oskarżył o napaść seksualną. Wkrótce po tym wydarzeniu Fashanu popełnił samobójstwo, bo nie mógł znieść ciągłej nagonki na swoją osobę. A wszystko przez to, że chciał być tylko szczery wobec siebie i świata i nie wstydził się tego, kim jest.


Udostępnij na Udostępnij na

Los od początku nie oszczędzał Justina. Zaraz po narodzinach jego rodzice się rozwiedli, co sprawiło, że wraz z bratem trafił do „Bernard`s home”  – założonego przez dr. Thomasa Johna Barnardo domu dziecka, który był jednocześnie fundacją, pomagającą dzieciom młodych rodziców, niebędących w stanie poradzić sobie z ich wychowaniem (coś na wzór polskiego „okna nadziei”).

Gdy Justin miał sześć lat, wraz z bratem Johnem został zaadoptowany przez Alfa i Betty Jackson, którzy mieszkali Shropham niedaleko Attlebrough. Justin od dziecka wykazywał smykałkę do sportu  – świetnie grał w piłkę, był również znakomitym bokserem. W końcu jednak musiał podjąć decyzję, której dyscyplinie się poświęcić.

Jako że w pobliżu znajdował się klub Norwich City, wybór mógł być tylko jeden – mający nigeryjskie korzenie Fashanu postawił na futbol. W ekipie „The Canaries” zadebiutował w 1978 r., ale nie od razu przebił się do pierwszego składu. Ba, dwa razy był nawet wypożyczany do australijskiego Adelaide City, ale z obu zsyłek na Antypody wracał silniejszy, dzięki czemu wkrótce stał się gwiazdą drużyny z Carrow Road.

Cała Anglia zachwyciła się nim, kiedy w sezonie 1980/1981 strzelił cudownego gola FC Liverpool, którego BBC uznała bramką roku. To po meczu z „The Reds” Justinem zainteresował się sam Brian Clough, ekscentryczny menedżer Nottingham Forest; od razu zapragnął mieć go w swoim zespole. Cena nie grała żadnej roli, ostatecznie Fashanu trafił na City Ground za milion funtów, stając się tym samym pierwszym czarnoskórym piłkarzem na Wyspach, za którego zapłacono sześciocyfrową sumę.

Osoba Clougha miała być dla Fashanu zbawieniem, a ostatecznie okazała się przekleństwem. Justin co prawda z miejsca stał się znaczącą postacią Forest, ale wkrótce pojawiły się plotki, że piłkarz jest homoseksualistą, zaś za dowód podawano to, że często widywany jest w gejowskich klubach. Clough wpadł w furię. Nie zamierzał jednak porozmawiać z piłkarzem w cztery oczy, tylko załatwił sprawę przy całym zespole.

Pewnego dnia przed treningiem wszedł do szatni i głośno spytał:  – Po co się chodzi do piekarni? Po bułki oczywiście. A po co do rzeźnika? Rzecz jasna po mięso. A teraz niech ktoś mi powie  – i tu wzrok miał skierować na Justina  – po co odwiedza się gejowskie kluby?

Koledzy z zespołu od razu wyczuli, co się święci, a sam piłkarz był już spalony. Nottingham pozbyło się go w mgnieniu oka, wypożyczając do Southampton, ale na St.Mary`s Stadium Fashanu został z miejsca znienawidzony.

Po opuszczeniu „The Saints” i rozwiązaniu kontraktu z „The Reds” trafił do Notts County, gdzie spędził aż trzy lata, ale wszędzie był wyszydzany i wykpiwany, choć na dobrą sprawę, poza anonimowymi oskarżeniami, nie było dowodów, że Justin faktycznie jest homoseksualistą.

Ludzie jednak wiedzieli swoje i kropka. Zawodnik, mający dość nagonki na swoją osobą, spędził jeszcze pół roku w Brighton& Hove Albion, a potem na dwa lata wyemigrował do USA, najpierw grając dla Los Angeles Heat, a potem Edmonton Brickmen.

W Stanach Zjednoczonych miał święty spokój, ale był głodny gry na wysokim poziomie i chęci udowodnienia wszystkim, że powinien być ceniony za to, jakim jest graczem, a nie jakiej jest orientacji seksualnej.

W 1989 r. wrócił do Anglii, próbując ratować karierę. Grał w Manchester City i West Ham United, ale jego bilans to w sumie cztery mecze w obu klubach. Gdy już wiedział, że nic nie wygra jako piłkarz, zdał sobie sprawę, że wiele może wygrać jako człowiek, ujawniając swoją orientację seksualną i przy okazji pomagając innym kolegom po fachu, którzy boją się pokazać ludziom swoją prawdziwą twarz.

Coming- out

Tabloid „The Sun” zapłacił Justinowi 80 tys. funtów za to, że na jego łamach oficjalnie przyznał się, że jest homoseksualistą. 22 października z okładki bulwarówki patrzyła na czytelników twarz Fashanu, a nad nią wielki napis: Gwiazda warta milion funtów wzyznaje: „Jestem gejem”.

W długim wywiadzie piłkarz przyznaje, że jego pierwszym partnerem był pewien przypadkiem spotkany w jednym z gejowskim barów żonaty konserwatysta, zaś ich pierwsze spotkanie zakończyło się… w łóżku u Justina. Zaraz po coming-oucie byłego asa Norwich, w wywiadzie dla „The Voice” jego brat, John, z którym przecież Justina łączyły mocne więzi ze względu na ciężkie dzieciństwo, zakomunikował:  – Mój brat przestał dla mnie istnieć!

To był dla Justina wielki cios; wiedział on jednak, że na jednym wywiadzie skończyć nie może. Czuł, że jest potrzebny innym homoseksualistom, którzy nie mają tyle odwagi co on, żeby się ujawnić. Dlatego wkrótce udzielił kolejnego wywiadu, tym razem magazynowi „Gay Times” w którym stwierdził:  – Wśród piłkarzy jest mnóstwo homoseksualistów. Ale dziś taki zawodnik to ikona popkultury, bożyszcze kibiców. Gdyby przyznał się, że jest innej orientacji, straciłby olbrzymie pieniądze, szacunek fanów, przegrałby swoją karierę. Dlatego homoseksualiści wolą siedzieć w cieniu i z niego nie wychodzić, boją się stracić wszystko, co mają. Taka jest oto brutalna prawda.

Po coming-oucie Justin stał się idolem środowisk homoseksualnych. W opublikowanej w 1997 r. liście 500 największych herosów wśród gejów i lesbijek zajął 99. miejsce. Starał się jeszcze utrzymywać w futbolowym światku, ale nie mając szacunku u kolegów z zespołu, kibiców i menedżerów, kluby zmieniał jak rękawiczki, w każdym zaliczając incydentalne występy.

Od momentu ujawnienia swoich preferencji seksualnych zagrał kolejno w Leyton Orient, Toronto Blizzard, Hamilton Steelers, Torquay United, Airdrieonians, Trelleborg, Heart of Midlothian, Atlanta Ruckus i Miramar Rangers. I nie ważne dla niego było, że jako piłkarz wegetuje, a w każdym kolejnym zespole, w którym się pojawi, będzie symbolem zła wcielonego. Robił to wszystko już tylko dla przyjemności. Nad życie kochał futbol, a jednocześnie miał świadomość, że był szczery wobec siebie i nie wstydził się oficjalnie przyznać światu: tak, jestem inny. Nie wszyscy jednak potrafili to docenić i zaakceptować.

25 marca 1998 r. pewien 17-latek oskarżył Justina o to, że ten, będąc pod wpływem alkoholu, próbował go zgwałcić. Policja od razu wszczęła śledztwo, święcie przekonana o winie piłkarza. Z powodu braku dowodów sprawę jednak szybko umorzono, ale to wydarzenie okazało się ostatecznie kroplą, która przelała czarę goryczy.

Fashanu już dawno zawiesił buty na kołku, ale nienawiść kibiców spowodowana jego orientacją nie osłabła ani na chwilę. 2 maja tego samego roku piłkarz powiesił się w garażu, pod mostem w Londynie, w liście pożegnalnym pisząc: Choć zostałem uniewinniony, ludzie i tak już będą zawsze uważać mnie za winnego. Nie chcę już dłużej przynosić wstydu mojej rodzinie i przyjaciołom. Wierzę, że Jezus, którego kocham, powita mnie w niebie i właśnie tam wreszcie odnajdę spokój.

Dopiero po samobójczej śmierci Fashanu do FIFA dotarło, że homoseksualizm to znacznie poważniejszy problem w futbolu niż chuligaństwo, korupcja i rasizm razem wzięte, bo żadna z tych rzeczy nie uderza tak mocno i bezpośrednio w piłkarza jak odmienna orientacja.

W marcu 2009 r. powołano do życia fundację im. Justina Fashanu, która miała walczyć z homofobią w futbolu, a także rozegrano pokazowy mecz pomiędzy drużyną gwiazd, nazwaną właśnie imieniem byłego zawodnika Norwich i Nottingham, a zespołem, który wyselekcjonowała FA. Najlepiej o tragicznym losie Justina powiedział Colin Slater, dziennikarz BBC Radio Nottingham, któremu Fashanu szczerze opowiedział historię swojego życia:  – I co z tego, że Justin był gejem? Nie umniejsza to przecież w żaden sposób niesamowitej skali talentu, który posiadał.

Problem w tym, że Fashanu ujawniając się, chciał pomóc innym homoseksualistom by w świecie futbolu nie wstydzili tego kim są. Patrząc jednak na to jak Justin skończył, mało który piłkarz odmiennej orientacj seksualnej miał później ochotę na coming-out. Bo to, że mógł podzielić los Fashanu było więcej niż prawdopodobne.

Komentarze
~kibol (gość) - 16 lat temu

do gazu z takimi "piłkarzami"

~steve ignorant (gość) - 16 lat temu

@kibol
kolega wyzej chyba reprezentuje tzw. "polaczkowo"
zasciankowosc polaczona z fanatycznym konserwatyzmem
idei. co z tego te byl homo, a nie hetero? chyba Ci w
niczym nie zaszkodzil? pewnie nie masz 80 lat, a
szkoda, bo moze wtedy 2 razy bys sie zastanowil zanim
napiszesz "do gazu" chociazby przez szacunek dla
twoich i moich rodakow, ktorzy tak skonczyli.
homoseksualizm nie jest choroba, to nienawisc jest
paskudna zaraza, ktora pustoszy ludzki umysl.
Memento te hominem esse...

P.S. Einstein byl, zydem, wiec teoria wzglednosci to
sciema. dobrze kombinuje?

~Polak (gość) - 16 lat temu

używając słów typu "polaczkowo" zachowujesz się
gorzej nisz kibol i nie pitol tu o szacunku do
rodaków bo go nie masz!Tę swoja lewacką ideologie idź
lepiej szerzyć gdzie indziej ksenofobie.Sam jesteś
zaściankiem

~steve ignorant (gość) - 16 lat temu

jasne. najłatwiej rzucić parę inwektyw, bez podania
sensownych argumentów, później jeszcze dodać, coś o
tym, że to "ja jestem lepszym polakiem od ciebie"
szacunek mogę mieć do człowieka i nie obchodzi mnie
jaki jest jego kolor skory, orientacja seksualna, czy
cokolwiek innego. ważne by byl dobrym człowiekiem.

z mojej strony EOT

P.S. NIŻ nie nisz :)

~A czy ten angielski (gość) - 16 lat temu

piłkarz popełnił samobójstwo przez "polaczkowo"
?Jak Hiszpan kopnie murzyna to będzie "polaczkowy"
zaścianek i fanatyczny konserwatyzm?Puknij się w
czółko lewaku.Dla twojej wiadomości to w
"polaczkowy" zaścianek zniósł jako pierwszy
karalność za homoseksualizm.Twoi jaśnie oświeceni i
postępowi idole z zachodu zrobili to później.
P.S. piszę się Polakiem a nie polakiem

~erazmo orgazmo (gość) - 16 lat temu

steve ignorant czyżbyś był gejem?

~steve ignorant (gość) - 16 lat temu

@ polak - "polaczkowo" to pewna postawa prawda?
konserwatywna, choć właściwiej powiedzieć -
niepostępowa (zaściankowa, bo jakże często w naszym
narodzie występuje niechęć i nieuzasadniony strach
przed nieznanym). pisze przecież wyraźnie, przez co
się zabił. i chwała tym, którzy znoszą taką
karalność, bo średniowiecze już dawno się skończyło.
jest coś takiego jak prawa człowieka, prawda? i
proszę nie wkładaj mnie do szufladki 'lewak' tylko
dlatego ze mam na ta sprawę akurat taki pogląd, bo
żadnym lewakiem nie jestem. @erazmo orgazmo - nie
jestem gejem. jestem człowiekiem o sporym poziomie
tolerancji, aczkolwiek nie stuprocentowym

~Polak (gość) - 16 lat temu

konserwatystów czyli większość społeczeństwa.Taki z
ciebie tolerancik.Nie ma takiego słowa w słowniku
polaczkowo a dla ciebie lewaku każdy kto nie kocha
homosiów to dla ciebie zaścianek hehe.Polska zawsze
była najbardziej "postępowym" państwem w Europie
pionierem swobód obywatelskich ,ale dla ciebie to
zaścianek bo nadredaktor Michnik z "Wybiórczej" i
jego towarzysze namącili ci w główce.Ciekawe czy w
Anglii też mają takich.Jesteś lewakiem bo masz
lewackie poglądy.Czy wiesz ,ze w wielce"
postepowej" Wielkiej Brytanii premierem nie może być
katolik?W Polsce tolerancje religijną wprowadzono
setki lat temu.To ci nie przeszkadza lewaku tylko to
że zboczki nie mogą adoptować w Polsce dzieci!!!!

~rzeźnik (gość) - 16 lat temu

ty sam mieszkasz w zaścianku świniopasie.Idź lepiej
gnój wynosić

~steve ignorant (gość) - 16 lat temu

splycasz mnie troszke. gdzie naspialem, ze
nietoleruje konserwatystow? slyszales kiedys co to
jest fortel erystyczny? bo takiego wlasnie uzywasz.
sprytne naginanie sensu zdan i wypaczanie ich
kontekstu, byle by postawic na swoim. generalizujesz
jako cholera. wszystko co bardziej na lewo od srodka
wrzucasz do jednego worka z napisem .
chcialem tylko wyrazic ze nie akceptuje takiej
postawy, bo w koncu wolnosc slowa tez mamy! ale poza
toba (choc tez nie do konca) sypia sie zwroty, jak
kolegi nade mna. to wlasnie uwazam za polaczkowo. i
na prawde nie chce mi sie juz tej rozmowy
kontynuowac. glowa sciany nie przebije...

~steve ignorant (gość) - 16 lat temu

z napisem lewactwo - przepraszam, nie zauwazylem

gilbert3 (gość) - 16 lat temu

Jako heteroseksualista nie boję się gejów, bo mi
wiszą. Tyle tylko, że brzydzę się nimi - i nie jest
to środowiskowe, czy też wyuczone, po prostu jest,
tak czuję - to odruch. Dlatego między innymi jest
niedobrze ludziom, gdy widzą wymiociny czy kupę, tak
samo mi jest niedobrze, gdy widzę geja i pomyślę
sobie czym się podnieca. Jego próba ekspansji jest
jak próba przemycenia rzygów czy kup na piedestał.
Czyli kończy się porażką, bo walczy z odruchami
heteroseksualistów. Dlatego dla własnego dobrze
pojętego dobra gej, który nie chce mieć przerąbane po
prostu powinien swoje fetysze schować do szuflady i
łkać w zaciszu poduszki, że nie udało mu się urodzić
człowiekiem o skłonnościach do płci przeciwnej,
ewentualnie pójść do baru dla gejów i wyżyć się ze
swojej chuci i wrócić do świata gdy swoją chuć
zaspokoi. Tak samo przerąbane jak geje mają ludzie
okropnie brzydcy. Na nic się zdadzą ich próby wyjścia
do świata z facjatą godną trzeciego wcielenia
Frankensteina. Czy oni zakładają stowarzyszenia i
wydają czasopisma, bo nikt ich nie akceptuje? Nie.
Ograniczają się co najwyżej do operacji plastycznych.
Tak niestety jest ten świat poukładany, że nie ma na
nim sprawiedliwości i przemycanie popularyzacji
homoseksualizmu do piłki nożnej i robienie bohatera z
osobistej tragedii jednego piłkarza, który urodził
się gejem to nieporozumienie. Piłkarze tak jak
wszyscy ludzie - wśród nich są wśród zwyczajnych
piłkarzy alkoholicy, geje, narkomani, zoofile i
przestępcy. Świat jak malowany, a że jakiś chłopiec
pragnie być gwiazdą numer jeden nie na boisku tylko
poza nim - ponosi konsekwencje, w tym wypadku aż
nazbyt surowe.

~... (gość) - 16 lat temu

Powiem Ci gilbert że na prawdę ujęło mnie Twoje
opowiadanie ale jestem bardzo ciekaw w jaki sposób
jesteś w stanie odróżnić homo od heteroseksualisty? A
tak w ogóle to wiesz co to jest fetysz, bo chyba nie
bardzo? Po tym co tu napisałeś wnioskuje że masz w
sobie zero tolerancji nie tylko dla homoseksualistów
ale także dla osób wyglądających gorzej od Ciebie,
pewnie też dla ludzi innego koloru skóry niżeli Twoja
i innego wyznania. Skoro problem jednego piłkarza
homoseksualisty nie jest dla Ciebie problemem to
pewnie rasizm na boiskach to dla Ciebie nic
strasznego.

gilbert3 (gość) - 16 lat temu

tak samo nie pałam nienawiścią do czarnych czy też
nie razi mnie gdy widzę brzydkich ludzi. Wręcz
przeciwnie - miałem kumpla murzyna z Ghany, sporo
paskudnych znajomych. Widzisz mój przedmówco, który
nie zechciał podać swojego pseudonimu -
generalizowanie to cecha ludzi zbyt bardzo
skoncentrowanych na problemach, a nie na ich
rozwiązywaniu. Nie odróżniam hetero od homo, dopóki
ten sam nie błyśnie w świetle reflektorów i
gwiazdorsko nie zechce być "gejem większym niż
życie", a to jest klucz do rozwiązania tej zagadki,
która trapi wszystkich tutaj czytających, albo i nie.
Jak komuś brakuje umiejętności to szuka innej drogi
do bycia sławnym, Fashanu wybrał czasopisma dla
gejów. Tak to widzą hetero, a ja stwierdziłem, że to
jest fakt. Zamiast grać i nie wychylać się on wybrał
taką drogę - nikt go nie ostrzegł czym to grozi w
takim świecie jak nasz?

~kamil5 (gość) - 16 lat temu

no i co ze byl homo i ztego go nie akceptujesz? był
zwyklym czlowiekiem o innych upodobaniech!! żal mi
cie!!!!!!!

Najnowsze