Liga Narodów wystartowała. Wczoraj Polska zainaugurowała ją meczem z Walią. Dziś i w zbliżających się dniach do gry będą wkraczać kolejne zespoły. Będziemy mieli okazję zaobserwować zarówno wielu debiutantów, jak i zawodników, którzy dopiero zaczęli swoją przygodę w kadrze. Są też tacy, którzy niespodziewanie wracają do kadry po latach. Postanowiliśmy zwrócić uwagę na kilku zawodników, których warto szczególnie obserwować.
Kevin de Bruyne powiedział ostatnio, że Liga Narodów to nieważne rozgrywki. I w dużym stopniu można się z nim zgodzić. Ten turniej nigdy nie osiągnie statusu mistrzostw Europy, świata czy Ligi Mistrzów. Prestiżem daleko mu też do czołowych lig europejskich. Jednak Liga Narodów ma też swoje plusy. Nie przysłaniają one minusów, na czele z przeładowaniem terminarza, jednak warto o nich pamiętać. Jedną z zalet jest to, że selekcjonerzy kadr narodowych mogą przetestować wielu zawodników. Przyjrzyjmy się zawodnikom, których powołanie jest nieoczywiste, i takim, którzy mogą sporo namieszać w hierarchii drużyny.
Boubacar Kamara
Nowa twarz w reprezentacji Didiera Deschampsa. Być może jednak jest to powołanie bardziej w celu zaklepania zawodnika niż już na teraz jako ważne ogniwo składu. Jeszcze przed dwoma miesiącami „L’Equipe” informowało o tym, że Kamara zdecydował się na grę w reprezentacji „Lwów Terangi”. Pomocnik ma bowiem senegalskie pochodzenie i to właśnie ten kraj chciał reprezentować. Jednak ostatecznie dał się przekonać, żeby przyjechać na czerwcowe zgrupowanie. Oczywiście nie musi być to decydujące w przypadku przyszłości zawodnika w kontekście reprezentacyjnym, jeśli nie zagra w żadnym meczu. Gdyby jednak zadebiutował w Lidze Narodów, to musiałby już przez całą karierę reprezentować Francję.
A szanse na debiut Kamara ma bardzo duże. Didier Deschamps powołał oprócz niego czterech środkowych pomocników: N’Golo Kante, Matteo Guendouziego, Adriena Rabiota i Aureliena Tchouameniego. Trudno sobie wyobrazić, żeby Kamara nie rozegrał w czterech meczach choćby minuty. Tym bardziej że jego konkurenci nie są nie do wygryzienia. Adrien Rabiot ma za sobą słaby sezon w barwach Juventusu. Guendouzi i Tchouameni to zawodnicy pokroju Kamary – młodzi, którzy dopiero walczą o miejsce w reprezentacji. Kante jest raczej w tym momencie nie do wygryzienia. Jednak Kamara może powalczyć o miejsce u jego boku w środku pola.
Jak jednak doszło do tego, że Kamara zapracował na powołanie do kadry mistrzów świata? Francuz od kilku lat jest podstawowym zawodnikiem Olympique Marsylia. W tym sezonie osiągnął z tym klubem sukces – bo tak trzeba nazwać wicemistrzostwo Francji. Dzięki temu zapracował na transfer do Aston Villi – to też wzmacnia pozycję zawodnika, kiedy zagraniczny klub decyduje się na sprowadzenie jego. Ważnym czynnikiem były też na pewno sprzyjające okoliczności, takie jak słabsza forma czy kontuzje innych zawodników oraz chęć zaklepania zawodnika kosztem reprezentacji Senegalu. Poza tym pomocnik ma za sobą po prostu bardzo dobry sezon, w którym w znaczącym stopniu wpływał na grę swojego zespołu. Na pewno warto obserwować, jak Kamara poradzi sobie w nadchodzących meczach.












