Z jednej strony mówiło się o tym od jakiegoś czasu, z drugiej jednak wydawało się to niemożliwe. Po fatalnym rozpoczęciu rundy wiosennej prezes Wisły Kraków Bogusław Cupiał postanowił zwolnić trenera Franciszka Smudę.
Były selekcjoner reprezentacji Polski objął krakowski zespół przed sezonem 2013/14. Zespół był rozbity, coraz głośniej mówiono o tarapatach finansowych klubu. Niektórzy eksperci typowali Wisłę do walki o utrzymanie, sugerowano nawet możliwy spadek z ligi. Nic takiego nie miało miejsca, drużyna świetnie zaczęła ligę, dość szybko doszło do weryfikacji planów. Krakowski klub znów wydawał się grać minimum o europejskie puchary. Po słabszej wiośnie klub zajął piąte miejsce. W klubie przyjęto je dobrze, w tym sezonie miało być lepiej.
Jesień obecnego sezonu była do pewnego momentu niezwykle udana dla Smudy i jego drużyny. Do 24 września Wiśle udało się ugrać 18 punktów w dziewięciu meczach, co dawało klubowi drugą lokatę, tuż za Legią Warszawa. Od tego momentu coś się jednak zacięło w maszynie kierowanej przez byłego selekcjonera reprezentacji Polski. Gdyby wtedy zaczęły się rozgrywki ligowe, dziś Wisła miałaby punkt przewagi nad Zawiszą i GKS-em Bełchatów, byłaby więc o krok od spadku z ligi. Władze zespołu zauważyły obecną tendencję i po ugraniu zaledwie jednego punktu w czterech ligowych spotkaniach postanowiły podziękować trenerowi za współpracę.
Wyniki osiągane przez zespół wiosną nie przeszły bez echa wśród kibiców krakowskiej drużyny. W spotkaniu przeciwko bydgoskiej Zawiszy fani Wisły głośno demonstrowali swoje niezadowolenie, domagając się zwolnienia trenera Smudy. „Zmieńcie trenera, skończy się czas na frajera” – to chyba najłagodniejsze, co można było usłyszeć z trybun.
Jak ocenić panowanie trenera Smudy w krakowskim zespole? Przyjrzyjmy się, co w ostatnich dwudziestu miesiącach było dobrą, a co gorszą stroną szkoleniowca Wisły.
Plusy rządów Franciszka Smudy
Co były selekcjoner może zapisać na plus? Na pewno solidną pracę zespołu w trakcie letnich okresów przygotowawczych. Na początku rundy jesiennej, zarówno w tym jak i ubiegłym sezonie, było widać różnicę w motoryce zawodników Wisły i ligowych rywali. Krakowianie wyjątkowo często rozstrzygali mecze na swoją korzyść w końcówkach spotkań, gdy ich rywale nie mieli już sił w nogach.
Kolejnym plusem po stronie trenera Smudy było „przywrócenie do świata żywych” takich zawodników jak Rafał Boguski, Łukasz Garguła czy Maciej Sadlok. Wszyscy trzej po nieustannych problemach z kontuzjami byli cieniem siebie sprzed lat, lecz u Smudy potrafili wrócić do dobrej formy. Dla Łukasza Garguły poprzedni sezon był pod względem indywidualnych statystyk najlepszy w karierze. Po raz pierwszy udało mu się strzelić 10 bramek w lidze w ciągu jednego sezonu. Ostatnimi czasy nieco wyhamował, podobnie zresztą jak cała drużyna.
Pod skrzydłami byłego selekcjonera doskonale rozwinął się Łukasz Burliga. Wydaje się, że uporał się on ze swoimi problemami osobistymi i z przeciętnego ligowca zmienił się w czołowego prawego obrońcę ekstraklasy. Gdyby grał po drugiej stronie defensywy, z pewnością szykowałby się teraz do meczu eliminacji ME przeciwko Irlandii. Wzrost umiejętności i formy w ostatnich miesiącach jest u niego kolosalny.











