W pierwszym meczu 14. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Jagiellonia Białystok podejmie PGE GKS Bełchatów. Piłkarze „Jagi” po zeszłotygodniowej potyczce ze Śląskiem, w której zdołali zremisować, mimo że byli w beznadziejnej sytuacji, liczą na łatwe punkty w starciu z jedną z najsłabszych drużyn ligi.
Podopieczni Tomasza Hajty od sześciu meczów pozostają niepokonani. Na swoim koncie mają m.in. wyjazdowe zwycięstwa nad Legią i Lechem. W ostatniej kolejce, mimo że przegrywali już 0:3 z obecnym mistrzem Polski, podnieśli się z kolan i doprowadzili do wyrównania. Białostoczanie mają bardzo duży problem z wygrywaniem spotkań u siebie. W obecnych rozgrywkach „Jaga” wygrała tylko raz w… 1. kolejce sezonu. Teraz jednak na Podlasie przyjeżdża Bełchatów, więc teoretycznie o punkty powinno być łatwo.

– Teoretycznie tak. Jeżeli chodzi o tabelę, to na pewno zagramy z najsłabszą drużyną. Pamiętajmy jednak, że te teoretycznie najłatwiejsze mecze są często najtrudniejszymi, bo ma się wiele do zyskania, ale jeszcze więcej do stracenia – przestrzega asystent trenera Dariusz Dźwigała.
W ostatnich dniach z obozu białostoczan dochodziły niepokojące informacje dotyczące stanu zdrowia kilku piłkarzy. Alexis i Słowik z powodu urazów nie trenowali z drużyną. Pod znakiem zapytania stał też występ Bandrowskiego, który przechodził ospę. W meczu z GKS-em nie zagra na pewno Filip Modelski, pauzujący za kartki. Jednak jak się okazało, wszyscy rekonwalescenci będą mogli w piątek pojawić się na murawie. – Alex poczuł jakiś ból w okolicach pachwiny i wydawało się nam – zresztą masażyści też to podkreślali – że wynika to bardziej z przeciążenia. Podobnie sprawa wyglądała u Kuby Słowika i woleliśmy im dać dwa, trzy dni wolnego. To końcówka rundy i takie rzeczy się zdarzają – uspokaja Dariusz Dźwigała.
– Warto w tym miejscu podkreślić samo podejście Ebiego, bo rzadko się zdarza, żeby piłkarz o takim nazwisku i takiej renomie w Polsce czekał cierpliwie na swoją szansę. Pamiętajmy, że były mecze, w których w ogóle nie grał, a cały czas był pozytywnie nastawiony. Wchodząc w tak trudnym momencie w spotkaniu ze Śląskiem, dał zespołowi to, czego w tej chwili było mu potrzeba. Strzelił bramkę, wywalczył rzut karny, dodatkowo osłabiając przeciwnika. Przede wszystkim jednak dał nadzieję na korzystny wynik, na to, że możemy jeszcze powalczyć – komplementuje zawodnika Dźwigała. – Ebi jest na pewno brany pod uwagę przy ustalaniu składu na mecz z GKS-em.
PGE GKS Bełchatów w trwającym sezonie zgromadził pięć punktów i wraz z Podbeskidziem Bielsko-Biała zajmuję ostatnie miejsce w tabeli. Misji ratowania bełchatowskiego klubu podjął się Michał Probierz, który był poprzednikiem Tomasza Hajty w „Jadze”. „Brunatni” po czterech porażkach z rzędu w poprzedniej kolejce po dobrym meczu zremisowali u siebie z Lechią Gdańsk 1:1.











