Irtysz Pawłodar będzie rywalem Jagiellonii Białystok w pierwszej rundzie eliminacji do Ligi Europy. Przeciwnik dość nieznany, także dla Michała Probierza, szkoleniowca białostockiego klubu. Co powiedział nam chwilę po losowaniu?
Wrażenia na gorąco po losowaniu?

Już przed losowaniem wiedzieliśmy, że trafimy na mało znany zespół. Ale nie możemy oglądać się na przeciwników. Nie jest ważne, na kogo trafiliśmy, ale jak przygotujemy się do tego meczu. Naszym celem jest awans do kolejnej rundy i na dzień dzisiejszy tylko to się liczy.
Czyli Irtysz Pawłodar to dla Was jedna wielka niewiadoma?
Nie da się znać wszystkich zespołów na świecie, dlatego na ten moment niewiele mogę powiedzieć. Ale za kilka dni będę o wiele mądrzejszy. Musimy dogłębnie przeanalizować naszego rywala. Przed chwilą trochę czytałem o Irtyszu. Jest to drużyna, która strzela sporo bramek, obecnie całkiem nieźle radzi sobie w swojej lidze. To nie jest przypadkowy zespół, dlatego czekają nas ciężkie mecze.
Podróże na wschód Europy nie zawsze kończą się sukcesem, pokazał to chociażby poprzedni sezon, kiedy polskie drużyny nie zawsze radziły sobie z wschodnioeuropejskimi.
Mamy chyba inne informacje.
Wisła odpadła z Karabachem, Lech niemiłosiernie męczył się z Interem Baku…
Ale poradził sobie Ruch Chorzów, który wyeliminował Szachtior. Ten mecz nasuwa mi się na myśl jako pierwszy. Czyli to nie jest tak, że tam gra się jakąś wielką piłkę.
Jagiellonia dość szybko rozpoczęła przygotowania do nowego sezonu, zawodnicy prawie nie mieli wakacji. Jak Pan sądzi, czy odbije się to na formie zespołu?
Taki jest futbol. Jeśli chcemy walczyć o europejskie puchary, musimy poświęcić wakacje. Ale nie ma czego żałować, u nas na Podlasiu lato i tak jest stosunkowo zimne (śmiech).











