Jagiellonia przegrała trzeci mecz rundy wiosennej, z Lechią. Gra „Żółto-czerwonych” raczej nie była zbyt efektowna ani efektywna, lecz wiceliderom udało się zdobyć bramkę kontaktową. Trzy punkty zdobyła jednak Lechia, a trener Michał Probierz szeroko wypowiedział się na temat spotkania i stosowania taktyki z jednym napastnikiem.
– Rozbudziłem tutaj nadzieję na mistrzostwo i biorę pełną odpowiedzialność za to, w jaki sposób gramy – powiedział na początku Michał Probierz. – Nie jestem trenerem, który wypina pierś tylko, gdy zespół wygrywa, ale jestem z zespołem również, gdy przegrywa. Takie życie trenera, że po jakimś sukcesie bardzo szybko jest porażka i trzeba umieć sobie z tym radzić. Na pewno bardzo skomplikowało nam to sytuację. Mieliśmy wszystko w zasięgu swojej ręki, wygrać dzisiaj i doskoczyć do Wisły, a tak liga robi się bardzo ciekawa. Jeżeli chodzi o samo spotkanie, bramki, które strzeliła Lechia – widać dzisiaj było, że zespół po dwóch straconych golach, grając na luzie, potrafił stworzyć sobie sytuacje. Mogliśmy jeszcze kilka wykorzystać. Na pewno w jakiś sposób grę skomplikował nam uraz Burkhardta, bo chcieliśmy Tomka [Frankowskiego – przyp. red.] wpuścić trochę później i rozstrzygnąć losy meczu. Nie udało się i trzeba tę porażkę przyjąć. Gratuluję Tomkowi [Kafarskiemu – przyp. red.] zwycięstwa, a my musimy głęboko się zastanowić. W środę i sobotę mamy dwa mecze. Potem są dwa tygodnie przerwy na reprezentację, kiedy na zgrupowania wyjeżdża jedenastu zawodników. Musimy się dobrze zastanowić, w jaki sposób ustawić zespół, bo pewne elementy szwankują i nie funkcjonują, tak jak byśmy tego chcieli.

Trener białostoczan, zapytany o stawianie na grę jednym napastnikiem, odpowiedział: – Trzeba pamiętać, że w poprzedniej rundzie wygrywaliśmy też grając w ten sposób i na pewno niektóre rzeczy się zmieniają. Druga sprawa, cały świat dzisiaj tak się skonstruował i tak gra, żeby środek pola wygrać i tutaj na pewno tego próbowaliśmy. Później w drugiej połowie straciliśmy na to szanse, zmieniliśmy ustawienie na dwóch napastników, straciliśmy dwie bramki i był później problem. Jeżeli chodzi o samo próbowanie [ustawienie z dwoma napastnikami na przedwiosennych zgrupowaniach – przyp. red.], to próbowaliśmy przez sześć tygodni, no ale też graliśmy trochę w innym ustawieniu, a teraz mamy również kontuzje, to jest inna sprawa.
Spytany zaś o ewentualne zmęczenie, kolokwialnie mówiąc zajechanie zawodników po okresie przygotowawczym, odparł: – Do 90. minuty atakowaliśmy i mieliśmy lekkość gry. Na pewno może nie wygrywaliśmy tyle pojedynków, ale nie posiadaliśmy dzisiaj takich zawodników, jak mieliśmy, że wygrywali pojedynki z boku. Widać było, że Kupisz starał się wygrywać, napastnicy stworzyli sobie kilka sytuacji i nie wykorzystaliśmy ich. Dzisiaj świeżość to bieganie piłkarza przez 90 minut. W początkowej fazie może nie wygrywaliśmy pojedynków, ale stworzyliśmy sobie jedną czy drugą sytuację i jeżeli chodzi o zajechanie, to piłkarza jest bardzo ciężko zajechać. Nie mieliśmy warunków takich, jakich chcieliśmy, i to mówiłem cały czas. Nie zmienimy tego i nie mam do nikogo pretensji. Po prostu takie mamy warunki, że nie dość, że przełożyliśmy ligę, to jeszcze mieliśmy dwa tygodnie trenowania tylko i wyłącznie na sztucznej trawie.











