Jagiellonia Białystok jedynie zremisowała na własnym boisku z Lechią Gdańsk 1:1, przez co odpadła z Pucharu Polski. W drugiej połowie rzut karny zmarnował Tomasz Frankowski. Pretensji do niego nie ma szkoleniowiec białostockiego zespołu, Michał Probierz.

– Przegraliśmy i na pewno to boli. Nie mam pretensji do Tomka Frankowskiego o rzut karny, bo to on był wyznaczony do jego wykonywania. Zawodnik ten strzelił dla nas wiele ważnych bramek, bardzo dużo znaczy dla tego klubu i naszego zespołu. Tak się jednak w życiu zdarza. Od początku zadebiutował Bartek Pawłowski, zaprezentował się z dobrej strony i pokazał, że można go spokojnie wprowadzać do gry. Szkoda, że nie wygraliśmy żadnego meczu u siebie na wiosnę. Teraz przed nami trudny i ważny mecz w Poznaniu i zrobimy wszystko, aby go wygrać. Ciężko jest jednak się przygotować, jeżeli przez dwa i pół miesiąca nie gra się meczu, a przez kolejne szesnaście dni rozgrywa się pięć spotkań – powiedział Probierz.
Trener Lechii, Tomasz Kafarski, zwycięstwo i awans do kolejnej rundy zadedykował kibicom gdańskiego klubu. – Końcówka spotkania była bardzo podobna do tej sprzed trzech dni w meczu ligowym. Tam też bardzo szczelnie broniliśmy dostępu do własnej bramki. Dzisiaj było podobnie i ponownie w ostatnich minutach fart był z nami. Jest jednak takie przysłowie, że szczęście sprzyja lepszym. Dobrze przygotowaliśmy się do obu spotkań i cieszy mnie bardzo zwycięstwo ligowe, ale jeszcze bardziej raduje awans w pucharze, który dedykuję naszym kibicom. Szkoda, że ich zabrakło w Białymstoku i chyba to nie jest przypadek, że od czterech czy pięciu lat Lechia tu przyjeżdża i na żadnym meczu nie ma naszych kibiców. Jest to dla mnie smutne, ale cieszę się, że pojedziemy do Wrocławia w dobrych humorach, z nadzieją na kolejne punkty.











