Eliminacje do mistrzostw Europy dobiegły końca. Przed nami już tylko baraże, po których poznamy ostateczny skład finałowej szesnastki. Jak szanse poszczególnych drużyn na sukces podczas Euro ocenia Michał Probierz? Co sądzi o formie reprezentacji Polski? Zapraszam do lektury.
Niemcy podobnie jak Hiszpanie eliminacje zakończyli z kompletem zwycięstw. Wydaje się, że to właśnie te dwie drużyny są faworytami do wygranej w turnieju finałowym. Zgadza się Pan z tą opinią, czy raczej widzi Pan faworyta w kimś innym?

Nie będę ukrywał, że moim faworytem są Hiszpanie. Grają fantastyczną piłkę, od kilku lat trzymają naprawdę dobry poziom. Pokazały to zresztą eliminacje, przez które przeszli jak burza. Nie sądzę, by ktoś był w stanie odebrać im tytuł wywalczony na boiskach Austrii i Szwajcarii. Ewentualnego rywala upatrywałbym właśnie w Niemcach, którzy mają bardzo młody, ale już doświadczony zespół.
Po nieoczekiwanym zwycięstwie z Holandią na Euro dostała się również Szwecja, która zdobyła najwięcej punktów z zespołów, które zajęły drugie miejsce w grupie. Awans wywalczyli również Duńczycy. Czy myśli Pan, że któraś z drużyn skandynawskich może odegrać znaczącą rolę podczas Euro?
Wydaje mi się, że te drużyny są zbyt słabe, by móc namieszać. Oczywiście futbol skandynawski zawsze był całkiem solidny, ale ostatnie lata pokazują, że w Europie rządzą obecnie kraje zachodnie. W zasadzie jedyną niespodzianką była wygrana Greków w 2004 roku. Duńczycy raz byli mistrzami Europy, ale mieli wtedy znacznie lepszy skład. Nie wydaje mi się więc, by Dania czy Szwecja odegrały znaczącą rolę podczas zbliżającego się turnieju.
Niewątpliwą niespodzianką jest gra reprezentacji Estonii, która do baraży dostała się kosztem takich drużyn jak Słowenia czy Serbia.
Oczywiście jest to największa niespodzianka tych eliminacji. Moim zdaniem to jednak maksimum, na jakie było stać Estończyków. Myślę, że w barażach, obojętnie z kim zagrają, nie będą mieli większych szans i ostatecznie na Euro nie awansują. Należy im się jednak wielki szacunek za wywalczenie drugiego miejsca w tej grupie.
A co Pan sądzi o Armenii, która do ostatnich chwil walczyła o baraże? Czy dobra gra w tych eliminacjach zaprocentuje w przyszłości?











