To nie jest dobra inauguracja sezonu dla nowych drużyn w Premier League. Zarówno Burnley, jak i Wolves przegrały swoje pierwsze mecze stosunkiem 0:2. W innym spotkaniu Fulham okazało się lepsze od Portsmouth na Fratton Park.
Piłkarze z Wolverhampton chcieli wykorzystać w pełni atut własnego boiska i dobrze wejść w nowy sezon. Jednakże drużyna West Ham była tego dnia bezdyskusyjnie lepsza. Na przewagę przekładała się głównie gra w drugiej linii, gdzie piłkarze „Młotów” mieli po prostu więcej atutów. I to właśnie pomocnik – Mark Noble – zdołał wyprowadzić swoją drużynę na prowadzenie już w 22. minucie gry. Zresztą były zawodnik Ipswich Town był prawdziwym bohaterem inauguracji, bowiem to po jego dośrodkowaniu wynik ustalił strzałem głową Matthew Upson. Gospodarze starali się głównie wykorzystywać w ataku utalentowanego Matthewa Ebanks-Blake’a, jednak to z pewnością nie był jego dzień.
Również 2:0 swoje zawody przegrała ekipa Burnley grająca z przeciętnym Stoke, które w tamtym sezonie rzutem na taśmę uratowała się przed degradacją. Rok gry w Premiership dał jednak gospodarzom na tyle doświadczenia, by poradzić sobie z kolejnym beniaminkiem. Wynik meczu otworzył Shawcross, ale gra była niezwykle wyrównana. Dopiero samobójcze trafienie Jordana skutecznie podcięło skrzydła gościom. Jeżeli ci będą chcieli na następny sezon pozostać w najwyższej klasie rozgrywkowej, będą musieli grać znacznie lepiej niż dzisiaj.
Zaskakująco dobrze sezon rozpoczęła drużyna Fulham, która mądrze wzmocniona przed startem rozgrywek okazała się minimalnie lepsza od bogatego, ale i zadłużonego Portsmouth. Pierwszą, zwycięską i, jak się okazało, jedyną bramkę strzelił już w 14. minucie sprowadzony z West Ham Bobby Zamora. Gospodarze nie potrafili na to odpowiedzieć żadną skuteczną akcją, mimo wypróbowania w przebiegu meczu aż czterech napastników. Ekipa Fulham zaskakiwała już w poprzednim sezonie, a dzisiejszy mecz pokazał, że ich dobra forma z pewnością nie jest przypadkiem.