W ubiegły weekend piłkarze w Rosji rozegrali 15. serię spotkań, kończąc w ten sposób rundę wiosenną zmagań. Połowa sezonu jest pierwszym momentem w rozgrywkach, sprzyjającym wszelkiego rodzaju podsumowaniom. Niektórzy podczas tej rundy zaprezentowali się na swoim poziomie, inni nadzwyczaj dobrze, a pozostali po prostu zawiedli. Przyjrzyjmy się, jak ta sytuacja przedstawia się w rosyjskiej Premier Lidze.
Po 15 spotkaniach na czele tabeli znajduje się aktualny mistrz kraju, Rubin Kazań. W dotychczasowych potyczkach czempioni zgromadzili 28 oczek. Mogą się pochwalić również najskuteczniejszym atakiem. Gracze ze stolicy Tatarstanu w obecnych rozgrywkach wpisali się na listę strzelców 27 razy. Trzeba jednak spojrzeć prawdzie w oczy i stwierdzić, że prowadzenie czempionów nie jest efektem ich ciężkiej pracy, a bardziej szczęścia i słabości rywali. Przedsezonowe wzmocnienia w postaci Alejandra Domingueza, Cesara Navasa czy Piotra Bystrowa miały zapewnić kazańczykom łatwą drogę ku obronie tytułu. Rubin rzeczywiście zajmuje pozycję lidera, lecz ma tylko punkt przewagi na grupą pościgową z Moskwy. Podopiecznym Kurbana Bierdyjewa przydarzały głupie wpadki, jak bezbramkowy remis ze Spartakiem Nalczik lub porażki 2:3 z Chimkami i 0:2 z Rostowem. Nie potrafili pokonać bardzo silnych Zenitu (0:0) i CSKA (1:2). Ponadto sprzyjało im szczęście. Nie prowadziliby pewnie, gdyby nie dyskusyjna bramka Alksandra Bucharowa w meczu z Kryljami i kontrowersyjne decyzje sędziego Eduarda Małego, które wypaczyły wynik starcia Zenitu z FK (1:0). Jeżeli mistrzowie nie wezmą się za siebie, mogą w ostatecznym rozrachunku wylecieć poza podium.

W pierwszej trójce po rundzie wiosennej raczej niespodziewanie znajdują się moskiewskie FK i Spartak. Nikt raczej nie spodziewał się, że odpowiednio dziewiąta i ósma drużyna poprzednich rozgrywek tak znacząco włączą się w walkę o tytuł. Do sukcesu obu drużyn wydatnie przyczynili się nowi trenerzy. W teamie „Obywateli” nieskutecznego Ołeha Błochina zastąpił główny twórca sukcesu Amkara Perm, Miodrag Bożović, a oblicze Spartaka po fatalnym początku odmienił Walery Karpin. Wysokie miejsce „Miaso” poparte jest również udanymi transferami, jak Brazylijczyk Alex oraz powrotem do składu ich najlepszego snajper, Wellitona, aktualnego lidera klasyfikacji strzelców. To głównie jednak nowi szkoleniowcy przywrócili swoim zespołom blask i nadzieję na pierwszy tytuł mistrzowski od dziewięciu lat dla Spartaka i w historii dla FK. Ich pozycja mogłaby być wyższa. „Czerwono-biali” nie popisali się w potyczkach z Kubaniem (0:1), Tomem (1:1) i Lokomotiwem, a „Obywatele” ze Spartakiem Nalczik (0:0), Chimkami (1:1), i Lokomotiwem. Zarówno jedni, jak i drudzy do końca nie odpuszczą, co zapowiada ciekawszą walkę o czempionat.










