W sobotę ruszy jedna z najlepszych i najpopularniejszych lig świata. Jakich wzmocnień dokonały drużyny przed sezonem? Jak spiszą się Polacy? I co czeka nas w pierwszej kolejce? Drodzy Państwo, czas na Premier League!
Transfery

Jak to zawsze bywa z angielskimi klubami, nie mogłyby się one obejść bez wielkich wzmocnień. Nie mowa tutaj nawet o niesamowitych graczach sprowadzanych do klubów, ale o sumach, za jakie są przeprowadzane transfery. Najlepszym tego przykładem jest Raheem Sterling, za którego Manchester City zapłacił aż 60 milionów euro. Spyta ktoś, dlaczego „aż”? Oczywiście Sterling to gracz młody, uzdolniony, ale taka ilość pieniędzy razi w oczy. Za taką kwotę można kupić trzech piłkarzy w takim wieku, którzy będą prezentować podobny poziom. Jednak drużyna z Etihad Stadium na brak funduszy nie narzeka, więc taka suma nie była dla nich większych problemem.
Po raz kolejny do większych wzmocnień dochodzi w innej drużynie z Manchesteru. Mowa o „Czerwonych Diabłach”, które po wielu niepowodzeniach w ostatnich kilku sezonach liczą w końcu na mistrzostwo. Sprowadzeni Schneiderlin, Depay, Schweinsteiger oraz Darmian mają być jednymi z czynników, które pozwolą je zapewnić. To, że Louis van Gaal trenerem dobrym jest, każdy wie, ale jak dotąd kibice Manchesteru nie mogli tego zaobserwować.
Sporo ciekawych transferów miało miejsce w Liverpoolu. Tutaj podobnie jak w przypadku „The Citizens” możemy zaobserwować przepłaconych zawodników. Przed sezonem trudno oczywiście mówić, czy przepłaceni, ale co innego można powiedzieć o graczach, którzy jak dotąd nic większego nie osiągnęli? Rzecz jasna grać w piłkę potrafią, i to bardzo dobrze, ale ponad 40 milionów za Benteke i Firmino to chyba ciut za dużo.
Polacy w Anglii

W tym roku na boiskach BPL nie zobaczymy jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich graczy, Wojtka Szczęsnego. Golkiper po wielu problemach z trenerem Arsenalu w poprzednim sezonie stracił koszulkę z numerem jeden. Najpierw zastępował go David Ospina, a po wzmocnieniu „Kanonierów” przez Petra Cecha stało się niemal pewne, że Szczęsny będzie musiał wybierać między ławką a nowym klubem. Wybrał tę drugą, i chyba lepszą, opcję. W Romie, do której się przeniósł, będzie miał pewny pierwszy skład, więc jest to pożytek nie tylko dla niego, ale i dla naszej reprezentacji. Mamy wielu świetnych bramkarzy, ale nie ma co ukrywać, że tym najbardziej uzdolnionym jest Wojtek i przez następne parę lat to właśnie on powinien bronić dostępu do bramki naszej reprezentacji.












