Rozpoczynająca sezon kolejka angielskiej Premier League przyniosła nam, kibicom, wiele emocji, bramek, tudzież nawet sensacji. Kurz po pierwszych meczach jeszcze dobrze nie opadł, a wielkimi krokami zbliżają się kolejne starcia w najciekawszej lidze świata. Jedynym zespołem, który znalazł się na cenzurowanym, jest Chelsea. Czy w niedzielę zmaże plamę i wygra z Tottenhamem?
1) Kto górą w niedzielnych derbach?
Wejście w nowy sezon dla podopiecznych Antonio Conte okazało się bardzo bolesne. Niespodziewana porażka z Burnley, czerwone kartki dla Gary’ego Cahilla i Cesca Fabregasa, a jakby tego było mało, to w niedzielę czeka ich pierwsze derbowe starcie.
Rywal bardzo mocny, grający szybką, ofensywną piłkę – Tottenham. „Spurs” wygrali w pierwszej kolejce z Newcastle, prezentując w drugiej połowę takie granie, do jakiego wszystkich przyzwyczaili. Przebłysk Christiana Eriksena, bramka Delego Alliego, jedynie Harry Kane miał gorszy dzień – raz trafił w słupek, a raz świetną paradą popisał się bramkarz rywali. Zespół Mauricio Pochettino powoli się rozpędza, zgarnął pierwsze trzy punkty, a wygrana w niedzielnym meczu na pewno dałaby mu porządnego kopa. Z kolei przed Conte trudne zadanie, gdyż w tym meczu zawieszony będzie Gary Cahill, z kontuzją zmaga się Eden Hazard, a mało możliwy jest występ Pedro i Tiemoue Bakayoko – obaj nie doszli jeszcze do pełnej sprawności po przebytych urazach.
Cała ta piątka śmiało mogłaby znaleźć się w pierwszym składzie na niedzielne spotkanie. Chelsea ma przed sobą trudne zadanie, ale wygrywając, udowodni swoją wartość. Wszystkie aspekty sportowo-medyczne przemawiają jednak za Tottenhamem. Jest tylko jedno „ale”. Mimo że „Koguty” będą w tym meczu gospodarzami, zostanie ono rozegrane na Wembley. Wszystko to wiąże się z przenosinami na nowy obiekt. Dopóki nie zostanie on zbudowany, wszystkie domowe spotkania Pochettino i jego piłkarze rozegrają właśnie na angielskim stadionie narodowym (praktyka ostatnio stosowana w przypadku West Ham).
Z Wembley mogą mieć niekoniecznie dobre wspomnienia, w zeszłym sezonie rozgrywali na nim swoje spotkania w Lidze Mistrzów, a ich bilans to jedna wygrana (z CSKA Moskwa) i dwie porażki (z AS Monaco i Bayerem Leverkusen). Liga Mistrzów to jednak inna bajka niż Premier League i wszelkie złe koszmary mogą zostać szybko rozwiane. Okazja do tego nadarzy się już w niedzielę, gdyż pokonując Chelsea, udowodnią, że Wembley i 90-tysięczne trybuny nie są im straszne.
2) Który z beniaminków wytrzyma ciśnienie?
Dwie i pół godziny przed pierwszym gwizdkiem na Wembley swoje spotkanie rozpoczną piłkarze Huddersfield i Newcastle. Dla tych pierwszych będzie to prawdziwe święto, na ich stadionie – John Smith’s Stadium – po raz pierwszy rozegrany zostanie mecz pod egidą Premier League. Ostatni sezon Huddersfield w najwyższej klasie rozgrywkowej też pamiętają pewnie nieliczni, bo awans do niej wywalczyli po 45 latach przerwy. Ostatni raz o mistrzostwo Anglii bili się w sezonie 1971/1972, ale skutek tej batalii był mizerny. W 42 spotkaniach tylko sześć razy wygrywali, a 13 zremisowali. Jak łatwo policzyć, aż 23 mecze przegrali, zajęli przedostatnie miejsce i musieli pożegnać się z czołową ligą.











