Za nami rozgrywki grupowe mistrzostw świata. Teraz najlepsze zespoły świata będą rywalizowały ze sobą na zasadzie: przegrywający odpada. Niektórzy z faworytów nie zdołali jednak przebrnąć nawet pierwszej fazy mundialu. Włosi i Francuzi już spakowali walizki i wyjechali do domu. Dlaczego tak się stało?
Włoski skandal
Mistrzowie świata żegnają się z mundialem w atmosferze skandalu, bo właśnie tak traktuje się poczynania włoskich piłkarzy na turnieju. Po losowaniu grup nikt nie spodziewał się klęski Italii, no bo jak można przypuszczać, że mistrz świata nie poradzi sobie ze Słowacją czy Nową Zelandią. Winą obarczony został trener drużyny narodowej, Marcelo Lippi. Ten sam, który cztery lata temu cieszył się ogromnym autorytetem po zwycięstwie na mundialu w Niemczech. Lippi opuścił reprezentację, lecz po niepowodzeniach kadry pod opieką Roberto Donadoniego zdecydował się na powrót. A przecież szkoleniowiec mógł spokojnie odcinać kupony od sławy i cieszyć się dotychczasowymi dokonaniami lub przyjąć ofertę któregoś z czołowych klubów europejskich. Przysłowie mówi, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki i sprawdziło się ono w przypadku charyzmatycznego Włocha.

Byłemu trenerowi Juventusu Turyn wypomina się błędy personalne, brak w kadrze Cassano, Tottiego, Del Piero czy Materazziego. Jednak czy nieprzewidywalny Cassano, leciwi Del Piero i Totti lub kontrowersyjny Materazzi zmieniliby oblicze włoskiej reprezentacji? Bardzo wątpliwe. Włosi muszą się pogodzić z faktem, że obecne pokolenie piłkarzy znacznie ustępuje poprzedniemu. Nie widać następców Nesty i Cannavaro w defensywie, nie ma napastników pokroju Del Piero, Vieriego czy Inzaghiego. Pirlo czy Gattuso nie prezentują już tak wysokiej formy co kilka lat temu. W mediach pojawiła się nawet informacja, że kibice domagają się procesu, jednak tifosi powinni się najpierw zastanowić, czy rzeczywiście ich oczekiwania związane z drużyną narodową były uzasadnione. Oczywiście tytuł mistrzów świata zobowiązuje, lecz już przed mundialem jedynie skrajni fanatycy włoskiego futbolu wierzyli w sukces.
Zespół „Squadra Azurra” czeka prawdziwa rewolucja. Zakończenie kariery ogłosił już Cannavaro, również 33-letni Zambrotta będzie musiał liczyć się z faktem, że jego miejsce w kadrze zajmą młodsi. Nowy trener powinien zacząć budowanie kadry od poszukiwania napastników, bo 33-letni Di Natale, 31-letni Iaquinta czy niepowołany na mistrzostwa Luca Toni nie są już piłkarzami perspektywicznymi. Może taka rewolucja okaże się dla Włochów zbawienna. Może taki ruch należało wykonać już dwa lata temu i kto wie, może gdyby tak się stało Włosi wciąż uczestniczyliby w turnieju.












