W czwartek o 21:00 będziemy świadkami drugiego półfinału Pucharu Konfederacji. Starcie to będzie powtórką z finału Euro 2012 i okazją do rewanżu dla Włochów. Rywalem Italii będzie lider rankingu FIFA, Hiszpania. Emocje gwarantowane!
W czwartkowy wieczór poznamy odpowiedź na pytanie, kto będzie rywalem zwycięzcy środowego spotkania Brazylii i Urugwaju w finale Pucharu Konfederacji. Spotkanie „La Furia Roja” ze „Squadra Azzurra” rozpocznie się o 21:00 czasu polskiego. Miejscem rozegrania półfinału będzie Castelao w Fortalezie. Dla ekspertów takie składy meczów fazy 1/2 finału Pucharu Konfederacji nie są zaskoczeniem. Zdecydowanym faworytem tego spotkania są Hiszpanie. Vicente del Bosque ma szeroką kadrę, a żaden z zawodników nie jest ani kontuzjowany, ani zawieszony. Szkoleniowiec ma pełne pole wyboru, co stawia go w dużo lepszej sytuacji. W znacznie gorszym położeniu znajduje się Cesare Prandelli. Szkoleniowiec „Zielono-biało-czerwonych” nie skorzysta w meczu z Hiszpanami z najważniejszego ogniwa swojej drużyny – Mario Balotellego, który narzeka na kontuzję uda. To nie jedyny nieobecny czwartkowego starcia. Wielkimi nieobecnymi spotkania będą również Ignazio Abate oraz Riccardo Montolivo. Brak każdego z nich jest dla Włochów dużą stratą. „Azzurri” grają o coś więcej niż tylko o awans do finału Pucharu Konfederacji. To spotkanie będzie dla nich okazją do rewanżu i zmazania plamy z zeszłorocznego pojedynku w ramach mistrzostw Europy 2012, kiedy to przegrali z „La Furia Roja” aż 0:4.
Droga Hiszpanii do półfinału była dużo prostsza. Po pokonaniu Urugwaju 2:1 przyszedł czas na gładkie przeprawy z Tahiti (10:0) i Nigerią (3:0). Równie łatwej drogi nie zapewnili sobie Włosi, którzy w każdym spotkaniu drżeli o wynik do samego końca. Na inaugurację pokonali 2:1 jednego z dwóch najgroźniejszych rywali do awansu, Meksyk. Przeprawa z reprezentacją Kraju Kwitnącej Wiśni nie należała do najprzyjemniejszych. Mecz prowadzony w szybkim tempie podobał się kibicom i zakończył się zwycięstwem „Azzurri” 4:3. Włosi zakończyli fazę grupową, przegrywając z gospodarzem turnieju, Brazylią, 2:4. Oczy kibiców zwrócone będą w stronę snajperów obu drużyn, jednak jednym z najciekawszych pojedynków może być bezpośrednie starcie dwóch najlepszych bramkarzy na świecie – Ikera Casillasa i Gianluigiego Buffona.
Czy do takiego starcia dojdzie? Nie wiadomo. Kogo oddeleguje Vicente del Bosque na murawę strzec bramki reprezentacji? W pierwszym meczu z Urugwajem linii bramkowej bronił Iker Casillas. W ostatnim spotkaniu z Nigerią golkiperem był Victor Valdes. W bramce stał również Pepe Reina, który grał w meczu z outsiderem grupy – Tahiti. Media spekulują, ale wydawać się może, że bramkarską bluzę założy Iker Casillas. Wczoraj Vicente del Bosque rozwiał wszelkie wątpliwości.
– Chciałem dać każdemu z bramkarzy okazję do gry. To był plan na fazę grupową. Dla mnie Casillas jest numerem jeden – powiedział szkoleniowiec „La Furia Roja”.
Czwartkowe spotkanie będzie 28. meczem Hiszpanii z Włochami w historii. Obie drużyny wygrywały ze sobą po osiem razy. Remis padał jedenastokrotnie. Jest to jednak statystyka licząca również spotkania towarzyskie. Jeśli weźmiemy pod uwagę występy jedynie na oficjalnych imprezach, to zdecydowanie wszystko przemawia za Italią. Gdyby historia decydowała o tym, co będzie się działo na murawie, to Hiszpania byłaby bez szans. „Czerwono-żółci” wygrali jedynie raz. Podział punktów następował w trzech meczach. Włosi wracali z tarczą czterokrotnie, jednak ostatni raz ich zwycięstwo miało miejsce… 19 lat temu podczas mistrzostw świata w USA. W tym meczu porażka którejkolwiek ze stron nie będzie żadnym zaskoczeniem. Trudno jest wyobrazić sobie, że to spotkanie nie będzie opiewało w piękne bramki, parady bramkarzy, a o wyniku mogą przesądzić pojedyncze aspekty gry.










