Okienko transferowe to dobra okazja na przejście do nowej ligi. Piłkarze często poszukują nowych wyzwań, ale też nierzadko wracają do ligi, kraju, gdzie byli gwiazdami, a po przenosinach popadli w piłkarski niebyt.
Zawodnicy często decydują się na powrót do rozgrywek, w których czuli się jak ryba w wodzie. Wracają oni z różnych powodów. Dla jednych powodem może być tęsknota za rodziną i przyjaciółmi. Drudzy zaś nie mogą już dłużej siedzieć na ławce i przypatrywać się, jak grają inni.
Piłkarze często trafiają do byłych drużyn. Szczególnie dotyczy to wychowanków, którzy są silnie związani z klubem. Trudno im się dziwić. Jak nie kochać ekipy, dzięki której otrzymało się szanse na zostanie futbolową gwiazdą? Niektórzy jednak przenoszą się do innych zespołów niż te, w których grali przed wyjazdem do innej ligi.
Piłkarskie powroty do La Liga
Liga hiszpańska nie jest wyjątkiem. W ostatnich latach do Primera Division wraca coraz więcej piłkarzy. Od sezonu 2014/2015 do tego trwającego jeszcze do La Liga powróciło 51 zawodników. Dla porównania w tych samych latach do Premier League wróciło tylko 26 piłkarzy. Pokazuje to, że zawodnicy chętnie powracają do państwa z Półwyspu Iberyjskiego.
W pierwszej kolejności do La Liga wracają Hiszpanie, którzy z różnych powodów nie zaaklimatyzowali się w zagranicznych ligach. W drugiej kolejności do najwyższej klasy rozgrywkowej chętnie przenoszą się zawodnicy hiszpańskojęzyczni z takich krajów, jak: Meksyk, Argentyna czy Urugwaj.
Jest grupa piłkarzy, która po powrocie gra znacznie poniżej swoich możliwości. Z pewnością do tej grupy możemy zaliczyć hiszpańskiego pomocnika – Jesusa Navasa. Ten 32-letni wychowanek Sevilli zadebiutował w drużynie seniorów w sezonie 2003/2004. Kilka lat później stał się ważnym ogniwem swojego zespołu. W najlepszym sezonie 2011/2012 strzelił pięć bramek i zaliczył aż 14 asyst. Dwa lata później zdecydował się na transfer do Manchesteru City.
Hiszpan spędził w Anglii cztery pełne sezony, ale nie był on tak ważną postacią jak w swoim rodzimym klubie. Na początku tych rozgrywek zdecydował się na powrót do ligi hiszpańskiej. Kibice i działacze spodziewali się, że Navas będzie im dawał co najmniej tyle ile przed wyjazdem do niebieskiej części Manchesteru. Tymczasem jednak wystąpił on w zaledwie 24 meczach, w których nie zdobył jeszcze ani jednej bramki i zaliczył tylko dwie asysty. Jego występy w bieżącym sezonie portal Whoscored.com ocenia na notę 6,41.
Innym piłkarzem grającym poniżej swoich możliwości jest klubowy kolega Navasa – Nolito, który również powrócił do La Liga z Manchesteru City. Zanim trafił do „The Citizens” był gwiazdą Celty Vigo. W jej barwach występował przez trzy pełne kampanie i w każdej z nich zdobywał powyżej dziesięciu bramek na sezon. Łącznie dla Celty rozegrał 103 spotkania, w których strzelił 39 goli i zanotował 23 asysty.
Hiszpan chciał spróbować swoich sił na Wyspach, co było chybionym pomysłem. Po zaledwie roku spędzonym w Anglii Nolito powrócił na Półwysep Iberyjski. Do tej pory w barwach Sevilli rozegrał 12 meczów w lidze. Zdobył w nich tylko dwie bramki i cztery asysty.











