Przez ostatnie lata Stal Mielec i Raków Częstochowa przechodziły podobne męki, grając na marginesie wielkiej piłki, często z amatorskimi drużynami z pobliskich wiosek. Oba tak bardzo zasłużone dla polskiego futbolu kluby wciąż żyją wspomnieniami dawnych sukcesów. Teraz łączy ich również plan rychłego powrotu do I ligi. Stal pewnie lideruje II-ligowym rozgrywkom, a Raków od początku pilnuje dającego awans miejsca na podium. Czy w przyszłym sezonie ujrzymy tę dwójkę na zapleczu Ekstraklasy?
W latach 70. Stal Mielec była czołową drużyną polskiej ligi, dwukrotnie sięgając po mistrzostwo kraju w dekadzie rządów tow. Edwarda Gierka. W robotniczym zespole występowali reprezentanci Polski (Henryk Kasperczak, Grzegorz Lato), a na stadion Stali przyjeżdżały drużyny pokroju Crveny Zvezdy Belgrad, Hamburgera SV czy Realu Madryt. Było, minęło…
Wraz z końcem komunizmu rozpoczęły się problemy mielczan. Klub popadł w długi i powolnie upadał, aż wylądował na samym dnie – w IV lidze. W 2000 roku wszyscy związani ze Stalą zdecydowali się na mozolną odbudowę potęgi, Bez możnych sponsorów niewiadomego pochodzenia, za to na zdrowych podwalinach. Takie projekty zawsze wiążą się z długimi oczekiwaniem, ale wydaje się, że w czerwcu 2016 roku wszyscy otrzymają sowitą nagrodę za cierpliwość.
W młodzieży siła
– Nie pompujemy balonika i spokojnie robimy swoje. Chcemy grać tak samo dobrze i skutecznie jak w rundzie jesienniej – twierdził przed wznowieniem rozgrywek szkoleniowiec Stali Janusz Białek. I rzeczywiście doświadczony trener nie pomylił się, bo mielczanie nie przegrali wiosną żadnego meczu i zdobyli 11 na 15 możliwych punktów. Ich powrót do I ligi po 18 latach jest praktycznie przesądzony. Co w tym dziwnego, powiecie, awansować może każdy. Na wyróżnienie zasługuje jednak sposób, w jaki odbudowuje się potęgę Stali.

W ostatnim spotkaniu przeciwko Gryfowi Wejherowo wystąpił zaledwie jeden piłkarz powyżej 30. roku życia i aż czterech zawodników U-21.W poszczególnych kolejkach regularnie zdarzało się, że Stal miała najniższą średnią wieku całej drużyny. Z zawodników występujących w Mielcu jedynym względnie kojarzonym piłkarzem jest Andreja Prokić, który rozegrał w koszulce GKS-u Bełchatów 22 spotkania na najwyższym szczeblu. Doświadczony Serb dobrze wywiązuje się z roli lidera drużyny, bo w obecnym sezonie ma już na koncie 10 bramek (1/4 całego dorobku Stali Mielec w lidze). Drugą najważniejszą postacią jest Sebastian Łętocha, powoli wyrastający na czołowego napastnika na drugoligowym froncie. 24-latek w zaledwie 17 meczach trafił do bramki rywali dziesięciokrotnie. Kto wie, czy nie zgłosi się po niego drużyna z wyższej ligi. Patrząc jednak na statystyki strzeleckie Łętochy w ostatnich latach, myślę, że nie powinien odchodzić z Mielca, bo tylko tam regularnie strzela.













