Chyba żadnemu klubowi w ekstraklasie przerwa reprezentacyjna nie przydała się bardziej niż Wiśle Kraków. Przy Reymonta jest coraz bardziej napięta atmosfera. „Biała Gwiazda” ma za sobą trzy istotne porażki z rzędu i dobra gra wiślakow z początku sezonu zaczyna powoli odchodzić w zapomnienie. W meczu z Górnikiem okaże się, czy Wisła dobrze wykorzystała czas wolny od ligowych zmagań.
W niedzielę podopieczni Franciszka Smudy powalczą w Zabrzu o przełamanie złej passy. Już wiadomo, że w tym meczu zabraknie u wiślaków Macieja Jankowskiego, który ma problemy z przepukliną. Do gry ma być gotowa reszta zawodników, ale jeszcze kilka dni temu na problemy zdrowotne narzekał Dariusz Dudka. Jego występ w tym spotkaniu wciąż stoi pod znakiem zapytania.
Wisła, podobnie jak w ubiegłym sezonie, dobrze zaczęła swoje zmagania w ekstraklasie. Jako jedyna najdłużej była niepokonana w lidze. Dobra passa skończyła się jednak w meczu z Legią (0:3). Później doszły do tego przegrane derby Krakowa (0:1) i porażka z Lechem w Pucharze Polski (0:2). Gorsze mecze zaczął rozgrywać Semir Stilić, a w ataku coraz bardziej nieskuteczny był Paweł Brożek. Tak rozpoczęły się narastające problemy wiślaków.
Kłopoty z pieniędzmi i zawodnikami
Po przegranej z Cracovią od razu zaczęto spekulować nad przyszłością Franciszka Smudy w Wiśle. Nie wiem, kogo włodarze „Białej Gwiazdy” widzieliby na jego miejscu, ale biorąc pod uwagę budżet klubu, o poważnym i sensownym kandydacie raczej nie może być mowy. Bardziej od zmiany trenera Wiśle przydałyby się kolejne wzmocnienia kadry. Pierwsze kontuzje w drużynie brutalnie obnażyły, jak słaba i krótka jest ławka rezerwowych Wisły. Klub wciąż zalega również zawodnikom z wypłacanymi pieniędzmi. Były już bramkarz „Białej Gwiazdy” Michał Miśkiewicz przyznał w październikowym wywiadzie, że nadal nie dostał WIELU zaległych pensji z poprzedniego sezonu.
– To jest dla mnie dość przykra sytuacja. Jeszcze gdy prezesem Wisły był Jacek Bednarz, wielokrotnie prosiłem go, żeby klub starał się ze mną powoli rozliczać. Zdaję sobie sprawę z sytuacji, jaka jest w Wiśle, dlatego prosiłem, żeby wypłacili mi choć jedną zaległą pensję, choć te zaległości są o wiele większe – przyznał Miśkiewicz.

Sytuacja w Wiśle jest o tyle przykra, że zespół Franciszka Smudy na początku sezonu prezentował, jak na nasze warunki, naprawdę przyzwoity futbol. Zaczęło się sypać, kiedy coraz częściej słabsze mecze przytrafiały się filarom drużyny i pojawiły się problemy kadrowe w obronie.
Na klub z Krakowa wciąż pada też blady strach w kontekście zbliżającego się zimowego okna transferowego. Coraz częściej pojawiają się spekulacje o odejściu z klubu Semira Stilicia. Mowa nawet o jego powrocie do Lecha Poznań, czemu raczej nie chce dać wiary Franciszek Smuda, który jednak otwarcie przyznaje, że obawia się utraty tego piłkarza.











