W środę o godzinie 20:30 w Szczecinie „Biało-czerwoni” podejmą reprezentację Kamerunu. Będzie to pojedynek pomiędzy 56. a 40. drużyną w rankingu FIFA. Możemy się spodziewać, że obie ekipy podejdą do tego spotkania bardzo ambitnie, ponieważ muszą zmazać plamy na honorze, jakie przyniosły ostatnie występy. Kamerun zawiódł na mistrzostwach świata, przegrywając wszystkie trzy spotkania, a Polska doznała klęski w meczu z Hiszpanią 0:6.
Podrażnione ambicje obu drużyn powinny zagwarantować kibicom dobre widowisko. Jednak do tej pory w pojedynkach Polski z Kamerunem było zupełnie inaczej. Pierwszy raz z ekipą „Nieposkromionych Lwów” spotkaliśmy się podczas mistrzostw świata w 1982 roku. Mecz zakończył się wówczas bezbramkowym remisem, a Thomasa N’Kono nie potrafiły pokonać takie asy, jak Grzegorz Lato, Zbigniew Boniek czy Włodzimierz Smolarek. Do drugiego starcia doszło w 2001 roku i spotkanie ponownie zakończyło się wynikiem 0:0. W kadrze na środowy mecz znalazło się dwóch zawodników, którzy grali w tym spotkaniu. W barwach Kamerunu zagrał wtedy Samuel Eto’o, w polskiej reprezentacji wystąpił natomiast Michał Żewłakow.
Piłkarze z Kamerunu są doskonale znani kibicom w Polsce. Wielu piłkarzy z tego kraju grało w naszej lidze, lecz o sile drużyny narodowej Afrykanów stanowią piłkarze z czołowych klubów europejskich z Samuelem Eto’o na czele. „Nieposkromione Lwy” borykają się jednak ostatnio z różnymi problemami. Napastnik Interu był przed mundialem krytykowany przez inną legendę kameruńskiej piłki, Rogera Millę, po czym Eto’o zapowiedział nawet zakończenie reprezentacyjnej kariery. Słowa nie dotrzymał, ale na pewno to wydarzenie miało wpływ na atmosferę w drużynie na mistrzostwach świata. A w RPA Kamerun uległ Japończykom, Duńczykom i Holendrom i zakończył turniej już na fazie grupowej bez zdobyczy punktowej. Trudno było się z tym pogodzić, bo spodziewano się, że na swoim kontynencie ćwierćfinaliści mistrzostw świata z 1990 roku spiszą się znacznie lepiej. Nie trzeba było długo czekać na wskazanie winnego, bo tuż po mistrzostwach pracę z kadrą zakończył Paul Le Guen. W kadrze na mecz z Polską nie ma też jedenastu zawodników z ekipy, która pojechała na mundial. Nowy selekcjoner nie jest jeszcze znany i choć w Szczecinie kadrę „Nieposkromionych Lwów” poprowadzi Jacques Songoo, to jednak nie cichną spekulacje, że taktykę w spotkaniu z „Orłami” Franciszka Smudy będzie ustalał Samuel Eto’o.
W polskiej ekipie jest wiele znaków zapytania. Zaczęło się od zmian kadrowych, bo początkowo powołani Łukasz Piszczek i Artur Sobiech z powodów zdrowotnych nie będą mogli jednak zagrać w meczu z Afrykanami. Nie wiadomo, w jakiej formie będą Dariusz Dudka, Jakub Tosik oraz Marcin Kowalczyk, którzy nie mogą być pewni miejsca w pierwszym składzie swoich drużyn i przesiedzieli ostatnie mecze na ławce rezerwowych. Trudno przewidzieć, w jakiej formie psychicznej po blamażu z Qarabagiem Agdam będą Rafał Boguski i Paweł Brożek. Kamil Glik i Robert Lewandowski aklimatyzują się w nowych klubach i ich forma również może być daleka od oczekiwanej, choć akurat w ich przypadku, sądząc po meczach sparingowych, można być dobrej myśli. Zaskakujący jest fakt, że w kadrze znalazło się miejsce dla debiutującego Daniela Gołębiewskiego, który do tej pory nie zagrał nawet 30 spotkań w polskiej Ekstraklasie, a w ostatnim meczu wszedł na boisko z ławki rezerwowych.










