W hitowym meczu 5. kolejki włoskiej Serie A, pomiędzy AS Roma a Interem Mediolan, doszło do niespodzianki. Lider z Mediolanu uległ po bramce zdobytej przez rezerwowego, Mirko Vucinicia 1:0.
Podczas spotkania mistrza Włoch z wicemistrzem od samego początku można było zobaczyć na stadionie Olimpico konsternację miejscowych tifosi. Taki stan rzeczy był spowodowany optyczną przewagą drużyny „Nerazurrich” zwiększającą się z minuty na minutę. Pierwszy kwadrans gry dał odpowiedź, kto jest faworytem meczu, a jednocześnie skrupulatnie wyjaśnił dlaczego Inter jest liderem tabeli Serie A, zaś AS Roma znajduję się w jej ogonie.

Pierwszym przyczyną tej refleksji był rzut różny na samym początku spotkania, który spowodował zagrożenie pod bramką gospodarzy. Jednak Lobont, zastępujący kontuzjowanego Julio Sergio w bramce rzymian, wyszedł cało z opresji. Kolejna groźna akcja ze strony podopiecznych Rafaela Beniteza miała miejsce w 10. minucie. Na strzał zdecydował się Dejan Stanković, jednak i tym razem na tablicy wyników pozostawał bezbramkowy remis. Po chwili i do kolejnej sytuacji bramkowej doszedł Argentyńczyk, Diego Milito, uderzając niecelnie na bramkę rumuńskiego bramkarza.
W dalszym etapie meczu gra skupiła się na walce w środkowej części boiska, po czym przewaga mediolańczyków mogła być widoczna tylko w notesach statystyków. Około 25. minuty piłkarze Claudio Ranieriego jakby otrząsnęli się po atakach gości i w końcu zaczęli przejawiać chęć do gry ofensywnej. Dowodem na to były ataki obrońcy, Marco Cassettiego, nie dające jednak efektu w postaci zdobyczy bramkowej. Kolejne powody do niepokoju kibice AS Roma mieli dokładnie w 39. minucie, kiedy to dający się we znaki obrońcom „Giallorossich” Dejan Stanković ponownie zdecydował się na uderzenie z dystansu. Tym razem precyzja strzału uległa znacznej poprawie, piłka trafiła w poprzeczkę. Ostatecznie pierwsza część spotkania zakończyła się wynikiem bezbramkowym.
Druga połowa zaczęła się dokładnie tak jak pierwsza. Inter chciał udowodnić swoją przewagę strzeleniem gola, robiąc to jednak dość nieudolnie. W 50. minucie do dośrodkowania Snejdera nie zdołał dojść Esteban Cambiasso, po czym futbolówka opuściła plac gry. Trzy minuty później na strzał zdecydował się Wesley Sneijder, jednak co najwyżej mógł trafić Panu Bogu w okno. Pierwsze 15 minut drugiej części gry zamknęły się strzałem z rzutu wolnego kapitana rzymian, Francesco Tottiego, jednak i tym razem było to uderzenie niecelne. Im bliżej było końcowego gwizdka sędziego, tym bardziej gra na stadionie Olimpico przypominała partię szachów. Narastała frustracja obu zespołów, co znajdowało swoje odzwierciedlenie w liczbie fauli oraz kar w postaci żółtych kartek wręczanych przez sędziego Emidio Morgantiego. Tuż przed końcem spotkania przypomniał o sobie Samuel Eto’o, uwalniając się spod opieki obrońców Romy zdołał oddać strzał na bramkę. Refleksem zaimponował ponownie bramkarz Lobont.











