Po zawirowaniach zawiązanych ze zwolnieniem Marcelino Valencia potrafiła na jakiś czas wyjść z kryzysu. Jednakże ostatni fatalny występ w Superpucharze Hiszpanii oraz zawstydzająca porażka 1:4 z Mallorcą może oznaczać burzliwe tygodnie dla „Nietoperzy”.
Bilans ostatnich dwóch spotkań? 2:6. Znacznie gorsze od suchych wyników jest jednak to, jak piłkarze „Nietoperzy” prezentują się ostatnio na boisku. Przeciwko Realowi Madryt oddali zaledwie cztery strzały na bramkę, za to w kierunku siatki Mallorki zaledwie… jeden, i to od razu zakończony golem. Dzięki ich fatalnej postawie ekipa z Balearów osiągnęła najwyższe ligowe zwycięstwo w sezonie i pierwsze od 10 listopada 2019 roku. Trzy punkty pozwoliły im także opuścić strefę spadkową La Liga.
Obrońca ekipy z Mestalla, Jose Gaya, w pomeczowym wywiadzie prosił swoich fanów o wybaczenie:
– Nasza drużyna wyszła na spotkanie z Mallorcą bez pasji, bez odpowiedniego nastawienia i nie możemy dopuścić, by się to powtórzyło. Nasi kibice nie zasługują na to, by oglądać nas w takiej formie. Musimy grać bardziej jako drużyna i lepiej grać w defensywie.
W podobnym tonie wypowiadał się Albert Celades:
– Jesteśmy zmartwieni, ponieważ to już nasz drugi słaby mecz, w którym nie gramy na wystarczającym poziomie. W takim klubie jak Valencia wymagania są o wiele większe. (…) Jesteśmy zmartwieni liczbą traconych przez nas bramek. Oczywiście chcielibyśmy, by było ich znacznie mniej. W ostatnim czasie zdecydowanie zmniejszyliśmy liczbę strzałów oddawanych na naszą bramkę. Jednak w spotkaniach przeciwko Mallorce i Realowi Madryt daliśmy sobie strzelić zdecydowanie za dużo goli, jak na drużynę o naszych ambicjach.
Valencia i jej kiepska defensywa
No właśnie – defensywa. Element, który obecnie wydaje się piętą achillesową ekipy Alberta Celadesa. Tylko w samej La Liga „Nietoperze” straciły już aż 29 bramek. O sześć mniej niż w całym poprzednim sezonie i więcej niż jakakolwiek inna ekipa z górnej połowy tabeli. Ostatnie czyste konto Valencii w lidze miało miejsce… 29 listopada 2019 roku i wygranej 2:0 nad Granadą.
Valencia zdecydowanie cierpi na absencji Jaspera Cilessena, który dopiero wraca do zespołu po kontuzji. Dotychczasowe występy Jaume Domenecha udowodniły, dlaczego jest on jedynie rezerwowym bramkarzem „Nietoperzy”. Kiepskie zachowanie przy trzeciej bramce dla Mallorki, a także słynny już gol z rzutu rożnego Toniego Kroosa (drugi w karierze Domenecha!) sprawiają, że fani Valencii nie mogą się doczekać powrotu swojego podstawowego golkipera. Na szczęście ten już był w gronie rezerwowych w ostatnim ligowym meczu i kwestią czasu jest tylko, zanim wróci do pełni dyspozycji.











